I have always imagined that paradise will be a kind of library. - Jorge Luis Borges
Zakładki:
O mnie
Odłożone
Różne
Szablon autorstwa
Szablony
Tu wracam często
Zaglądam
Źródła
Projekt
czytanie
Liczniki
środa, 17 listopada 2010
"Lot nad kukułczym gniazdem" Kan Kesey

Lot nad kukułczym gniazdemNiedawno odkryłam zalety portalu "Lubimy czytać", dzięki niemu skatologowałam swoje lektury i zaczęłam akcję mającą na celu czytenie książek, które zawsze chciałam przeczytać. Wchodzę sobie od czasu do czasu na odpowiednią półkę, wybieram jakąś pozycję i ją zamawiam. Tak było z "Lotem...". Dawno temu obejrzałam film, ale jako nałogowy bibliofil musiałam też przeczytać książkę. I po raz kolejny sprawdziła się moja teoria, że książki są zawsze lepsze (oczywiście oprócz beznadziejnych przypadków, kiedy z dwojga złego zybieram film, żeby nie marnować czasu na czytanie dennej książki).

Już podczas oglądania filmu przejęła mnie ta historia: jeden człowiek ryzykujący siebie dla szczęścia i wolności innych. Ale dopiero po przeczytaniu powieści zrozumiałam problem do końca. Postaci są tu o wiele wyraźniejsze i głębsze. Podczas przenoszenia na ekran najwięcej straciła chyba postać Wodza, który w filmie - jako niemowa - nie ma zbyt wiele możliwości do pokazania się, ani do mówienia o sobie. W książce jest on narratorem, to on kształtuje opowieść, nie wiemy niczego poza tym czego on nam nie powie, a mówi dużo i pięknie.

Najbardziej ujęła mnie scena, w której zdradza McMurphy'emu, że potrafi mówić. Po raz pierwszy od wielu lat używa swojego głosu i okazuje się jest tym rozczarowany. Dotąd planował, że użyje go tylko, żeby mówić o rzeczach ważnych, jednak mu się nie udało i wyszło według zasady - chciałem dobrze a wyszło jak zwykle. Czuję, że nazwał też trochę mój problem - czasami mam tak nawet tu, na własnym blogu - często planuję sobie co napiszę, na co zwrócę uwagę, a jak już siadam do komputera to klawiatura prowadzi mnie w zupełnie innym kierunku i wychodzi coś innego niż sobie zaplanowałam. A swoją drogą: jaki byłby świat jakby ludzie mówili tylko o rzeczach ważnych? Czy nie brak nam szacunku do słowa?

I tą myślą chciałabym skończyć moją opinię na temat tej książki, którą szczerze polecam.

poniedziałek, 15 listopada 2010
"Malowany ptak" Jerzy Kosiński

Malowany ptakDużo słyszałam o tej książce wcześniej, dlatego uznałam że muszę nadrobić zaległości i w końcu sama po nią sięgnęłam. Dopiero w momencie czytania przekonałam się jaka jest ona naprawdę. I nie byłam zachwycona.

Kilkuletni chłopiec zostaje oddany przez rodziców na wieś - "na przechowanie", na czas wojny. Niestety wojna trwa długo, rodzice tracą z dzieckiem kontakt, a opiekunka umiera. Odtąd chłopiec jest sam i musi doświadcza wszelkich okrucieństw - nie tyle spowodowanych samą wojną ile ze strony mieszkających na wsiach ludzi. Nienawiść, głupota, bezmyślność, okrucieństwo spotyka się niemal na każdej stronie powieści. W ustach małego chłopca te opowieści brzmią jeszcze bardziej złowieszczo.

Niestety ja w tej opowieści nie znalazłam nic dla siebie, to chyba po prostu nie na mój rodzaj wrażliwości. Spodobała mi się chyba tylko metafora malowanego ptaka, który przez wyróżniający się wygląd zostaje odtrącony przez pozostałe ptaki i zadziobany na śmierć. Takim 'malowanym ptakiem' jest również bohater powieści, któremu jednak na szczęście udało się uniknąć takiego okrutnego losu.

Najwyraźniej jednak, książka ta może inspirować:

"Czy wiesz, jak ciężko jest walczyć z każdym nowym dniem,
Każdej nocy modlić się o bezpieczny spokojny dzień?"

wtorek, 19 października 2010
"Kronika pewnej miłości" N. Sparks

PamiętnikZawsze chciałam przeczytać którąś z jego książek. Filmy na ich podstawie zawsze uwielbiałam. Może nie przedstawiają sobą wysokiego poziomu artystycznego, ale to nie o to tu chodzi. Ale jak ten facet pisze? - Dziwnie. Zdecydowanie wolę pozostać przy filmach.

Opowiedziana historia jest piękna i wzruszająca. Pochłonęłam ją w ciągu kilku godzin. Język jest lekii, ale nie do końca przyjemny, powiedziałabym - prosty. Centralnym punktem są tutaj losy dwojga ludzi, których połączyła miłość, której nic nie jest w stanie zniszczyć, ani nazbyt ambitni rodzice, ani czas, ani choroby. Dobrze jest czasem przekonać się, że komuś się udaje (choćby w ksiązkach). Daje to nadzieję, że może i nam się podzczęści :)

Książka zdecydowanie wskazana na długie jesienne wieczory, chociaż ja w tym przypadku akurat mimo wszystko polecam filmy.

czwartek, 14 października 2010
"Życie Pi" Yann Martel

Życie PiJuż od dawna chciałam przeczytać tą książkę, aż pewnego razu trafiłam na nią zupełnie przypadkiem w pewnej szkolnej bibliotece. Oczywiście od razu odłożyłam wszystko na bok i zaczęłam ją czytać. Powieść Martela przenosi czytelnika do Indii w pierwszej połowie XX wieku. Bohaterem jest mały chłopiec, który sam siebie nazwał Pi. Jest on synem dyrektora cyrku, dlatego jego dzieciństwo przebiega w niemal rajskim otoczeniu, wśród zwierząt.

"Nie, nie, nie! Moje sierpienie j e s t ważne! Chcę żyć! Nie mogę nie łączyć własnych losów z kosmosem. Życie jest jak dziurka od klucza; to pojedynczy, maleńki otwór, przez który wchodzi się do nieskończoności - jakże mogę zignorować ten przelotny, chaotyczny obraz wszechrzeczy, jaki zarejestrował się mój wzrok? Ta dziurka od klucza to jedyne co mam!"

Już w pierwszej części Pi daje się nam poznać jako niezwykłe dziecko a świat widziany jego oczami jest światem idealnym. Pi zostaje wyznawcą wszystkich religii (chrześcijaństwa, Islamu, judaizmu i hinduizmu), ponieważ według niego uzupełniają się one wzajemnie. Dla niego Bóg jest jeden, niezależnie od tego jak i gdzie się do niego modlimy, a wojny religijne, nie są spowodowany różnicami religii, ale sporami międzyludzkimi.

"Dlaczego rozum nie daje odpowiedz na ważniejsze pytania? Dlaczego umiemy tak daleko zarzucić ich sieć, a łowimy tylko te odpowiedzi, które są blisko? I po co ta sieć taka wielka, skoro tak niewiele jest do złowienia?"

Niestety sielskie dzieciństwo Pi zostaje przerwane w gwałtowny sposób - rodzice sprzedają zoo i wyruszają do Kanady w poszukiwaniu lepszego życia. Niestety statek, którym płyną tonie, a z całej załogi i pasażerów ratują się tylko Pi i... bengalski trgrys. Odtąd Pi zdany jest tylko na siebie. Czy i jak uda mu się przetrwać?

"Rozsądek to najlepszy ekwipunek. Nic tak nie pomaga jak racjonalne rozumowanie, kiedy trzeba poskromić tygrysa i trzymać go z daleka od siebie. Ale kiedy człowiek jest zbyt racjonalny, wylewa kosmos z kąpielą."

Może nie będę zdradzała odpowiedzi na to pytanie, chociaż pewnie i tak większość z Was tę książkę już przeczytała. Powiem tylko, że dalszy ciąg i zakończenie powieści są równie zaskakujące, jak jej początek i naprawdę warto po nią sięgnąć.

piątek, 24 września 2010
"Nazywam się Czerwień" Orhan Pamuk

Nazywam się czerwieńTo moje pierwsze spotkanie z tym autorem. Sięgnęłam po tę książkę trochę przypadkiem, a trochę ze względu na to, że autor jest jednym z Noblistów, a przyznam szczerze, że często jest to dla mnie pewien wyznacznik - co czytać?

"...wielkiemu artyście nie wysarcza, by jego dzieła wzruszały, on chce zmieniać nasze umysły"

Jest to barwna opowieść o miniaturzystach żyjących i tworzących w średniowiecznej Turcji a pretekstem do jej snucia jest zamordowanie jednego z nich. Ten wątek kryminalnymo może przypominać nieco "Imię róży", czego za błąd nie uważam, lub nieco myląco skierować książkę na półkę z kryminałami, gdzie ją znalazłam. Nie jest to jednak centralny problem w powieści.

Pamuk na przykładzie środowiska mistrzów miniatury pokazuje spór jaki toczy się na wielu płaszczyznach między Wschodem a Zachodem, czyli między chrześcijańską Europą a krakami islamskimi. A Turcja, jak wiadomo, leży na samej granicy między tymi światami. Podróże mieszkańców pociągają sobie za sobą wymianę kulturową, wpływy eropejskie stają się widoczne również w malarstwie (tu symbolizuje je perspektywa i antropocentryzm), dlatego pojawia się pytanie: iść z duchem czasu i ulegać wpływom, czy pozostać przy tradycji? Wśród iluminatorów powstaje na tym tle antagonizm, który prowadzi do ostateczności. Jedni bronią historii, a drudzy wolności. Kto z nich wygra?

"Do Boga należy Wschód i Zachód!" - Koran

Dla mnie ogromnym plusem książki jest ukazany w niej obraz tureckiego społeczeństwa i religii. Okazuje się, że muzułmańskie kobiety nie są tak bardzo krzywdzone, jak nam, Europejczykom, się to wydaje. Noszą swoje piękne stroje z dumą, nie wstydząc się własnej natury. Przyznają, że szukają w mężczyznach oparcia i bezpieczeństwa, w zamian za to ofiarują cierpliwość i wierność, jak Sekure, której historię poznajemy.

"...kiedy nie marzysz czas stoi w miejscu."

Niekiedy opisy obrazów i historie z przeszłości trochę się dłużą, przerywają akcję, chciałoby się wiedzieć co dalej? Jak potoczy się historia Czarnego i Sekure? Kto jest mordercą? Jednak autor świadomie zwodzi czytelnika, kierując jego uwagę na inne tory. Ciekawym zabiegiem natomiast jest sposób opowiadania - z wielu perspektyw, raz mówi do nas morderca, raz ofiara, kobieta, mężczyzna, pies, koń, czerwień, postacie z obrazów... Ciekawa jestem swoją drogą, jak wyglądały takie miniatury, bo opisy całkiem mnie zaciekawymi. Trudno mi jest jednak jednoznacznie ocenić tą książkę - piękny, barwny opis kultury i ludzi czasami staje się przynudnawy tak, że chciałoby się kilka stron ominąć.

niedziela, 29 sierpnia 2010
"Urania" J. M. G. Le Clezio

UraniaPonieważ Le Clezio to jeden z niewielu wspóółczesnych noblistów, których nie miałam jeszcze okazji poznać, z ciekawością sięgnęłam po jego książkę w bibiotece. ">Urania< to powieść-bajka o utopii stworzonej w dwudziestym wieku na wzór dawnych społęczności Mezoameryki" - ten opis na okładce też mnie zainteresował, tym bardziej, że ostatnio fascynuje mnie literatura z i o Ameryce Południowej. I jaki był efekt? Cóż, może opowieść o podróży do Puertoryko snuta przez geografa Daniela Silvę mnie nie powrała, ale spodobał mi się jej nastrój, sposób prowadzenia narracji przypominający gorący, duszny klimat Ameryki Południowej.

Oczami Europejczyka poznajemy zależności panujące w niewielkim, portorykańskim mieście - nowobogackich właścicieli ziemskich, którzy wyzyskują i wykorzystują do własnych, nie zawsze szczytnych, celów masy biedaków; zblazowanych naukowców, którzy ulegając wpływom bogaczy zajmują się najmniej istotnymi problemami i gdzieś po środku - próbujących żyć w harmonii z tradycją i naturą mieszczńców maleńkiej osady. W Campos żyją ludzie poszukujący szczęścia i wolności, nie mają oni zamiaru nikomu szkodzić, a nawet wprost przeciwnie - pomagają. Jednak nawet ich bezgłośna egzystencja okazuje się komuś przeszkadzać - komu? i jak się to skończy? - tego już nie opowiem bo odpowiedź na pytanie, które stanowi kwintesencję tej książki - "Czy sen o wolności może się spełnić?"

poniedziałek, 23 sierpnia 2010
"Nie opuszczaj mnie" Kazuo Ishiguro

Nie opuszczaj mnieKathy po latach spotyka dwójkę swoich dawnych przyjaciół, Tommy'ego i Ruht. Pod wpływem długich rozmów z nimi zaczyna wspominać spędzoną współlnie z nimi w szkole z internetem przeszłość. Początkowo wspomnienia te nie różnią się od typowych wspomnień z dzieciństwa, jednak powoli pojawiają się pewne słowa - "wyjątkowi", "kreatywność", "galeria", "opiekun", "donacje"..., które zaczynają w czytelniku budzić niepokój i podejrzliwość. Jaki jest świat, w którym żyją bohaterowie? Kim oni są? Jak potoczą się ich losy?

Jest to dosyć nietypowa książka, która albo porywa bez reszty, albo pozostawia nieporuszonym. Przyznam, że mnie porwała mnie w niej przede wszystkim tajemnicza atmosfera - z jednej strony narratorka mówi nam o sobie wszystko, zdradza swoje uczucia, przeczucia, nadzieje, opisuje dokładnie wszystkie fragmenty z przeszłości, które jest w stanie sobie przypomnieć, a z drugiej do końca zachowuje dla siebie pewne okoliczności, które sprawiają, że jej historia jest niesamowita.

Mamy tu do czynienia z niecodziennym sposobem prowardzenia narracji, ma on odtwarzać sposób dzialania ludzkiej pamięci, dlatego pełno tu dygresji, wtrąceń, niektóre wątki zostają przerwane w połowie, żeby zostać dokończone po kilku stronach.

Od początku bohaterowie powieści ukazują nam się jako osoby nad zwyczaj wrażliwe, zadziwia bogactwo niuansów, półcieni, uczuć w relacjach między nimi, aż nagle stawia nam się pytanie - "czy to prawda?".

Niesamowita książka.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6