I have always imagined that paradise will be a kind of library. - Jorge Luis Borges
Zakładki:
O mnie
Odłożone
Różne
Szablon autorstwa
Szablony
Tu wracam często
Zaglądam
Źródła
Projekt
czytanie
Liczniki
wtorek, 30 listopada 2010
Przedsmak recenzji

„Czy oddechu jej ileż to się po nocach nasłuchało, że nieraz nawet ci się śniło to samo co jej, bo gdy tak ciało przy ciele tyle lat, to i sen się śni już jeden, bo po cóż dwa osobne?”

W. Myśliwski, "Kamień na kamieniu"

 

piątek, 05 listopada 2010
i była miłośc w getcieZ "Lalą" Dehnela łączy tą książkę chęć zachowania wspomnień ludzi, którzy odchodzą. Marek Edelman, którego znamy ze "Zdążyć przed Panem Bogiem", doświadczył w swoim życiu największego okrucieństwa XX-ego wieku żyjąc w warszawskim getcie podczas II wojny światowej i uczestnicząc w powstaniach. Niestety oprócz niego nikt już nie może podzielić się wspomnieniami z tego okresu. Tym bardziej jego opowieść jest warta uwagi.Marek Edelman podzielił się swoją historią z Paulą Sawicką, a ona go wysłuchała i spisała jego słowa.

W książce unosi się przykra atmosfera holokaustu, w końcu getto było miejscem nazistowskiej kaźni, kwintesencją zła. Jednak Edelman udowadnia, że to tylko jedna strona monety, udowadnia, że za murami getta toczyło się Życie, z wszystkimi jego barwami i cieniami. Na każdym kroku sąsiadowały ze sobą smutek i radość, ból, cierpienie, strata, ale i miłość. I to miłość wyjątkowa, wymagająca poświęceń i ostatecznych decyzji, piękna miłość. A opowiada nam to, żeby przypomnieć, że:

"...nienawiść dużo łatwiej wzbudzić, niż skłonić do miłości. Nienawiść jest łatwa. Miłość wymaga wysiłku i poświęcenia."
"Lala" Jacek Dehnel

Dehnel, LalaAutor myśl przewodnią książki farmułuje już na pierwszych kartach pisząc:

"Powtarzanie rzeczy pięknych i mądrych jest piękne i mądre samo w sobie i należy do takich samych cnót, jak karmienie głodnych, opiekwanie się zwierzętami, podlewanie roślim i udzielanie jałmużny."

I tak faktycznie jest. Tytułowa Lala to babcia autora. Spisuje on jej niesamowite opowieści, żeby je zachować, żeby nie odeszły razem ze zbliżającą się śmiercią jego babci i żeby podzielić się nimi z innymi. W końcu nie każda babcia ma takie przeżycia za sobą i nie każda potrafi tak o nich opowiadać. Niestety nie każda babcia ma takiego słuchacza. I to jest ta myśl, które we mnie po przeczytaniu tej powieści została i drąży gdzieś głęboko moje myśli. O szacunek do starszych ludzi ostatnio w naszym kraju trudno i nie napawa to raczej radością. Dlatego ta książka jest dla mnie szczególnie ważna. Cieszę się, że ją przeczytałam i polecam innym, żeby zrobili to samo - oczywiście jeśli mają ochotę.

Cieszy mnie też, że jest to kolejna pozycja reprezentująca z polskiej współczesnej literatury, którą z czystym sercem mogę polecić. Zamierzam kontynuować poszukiwania na tej półce.

poniedziałek, 25 października 2010
"Poczwarka" Dorota Terakowska

PoczwarkaJuż nie raz czytałam książki Terakowskiej i nigdy się nie zawiodłam, tym razem też nie. "Poczwarka" to historia młodego, szczęśliwego małżeństwa. Ich życie skłąda się z samych sukcesów, są młodzi, maję dobre posady, pięniądze, piękny dom a do szczęścia brakuje im jeszcze dziecka. I włśnie w chwili realizacji tego marzenia ich poznajemy. Niestety, dziecko, które przychodzi na świat nie pasuje do życia, które sobie zaplanowali. Dziewczynka cierpi na mongolizm i zarówno Ewie jak i Adamowi w chwili diagnozy wali się starannie zbudowany świat. Jedno zrzuca winę na drugie, myślą o porzuceniu dziecka. Czy będą w stanie odnaleźć w Myszce pięknego motyle, który tkwi pod osłoną ociężałego kokonu?

"Zrozumiał, że ta mała, ułomna istoia ma takie same potrzeby jak wszyscy, że może czuć to samo, choć inaczej, że może czuć mocniej, lecz skorupa jej kalekiego ciałą niewoli ją tak, jak poczwarka więzi w sobie motyla; tyle, że każdy motyl kiedyś wyleci - ten zaś skryty w ciele Myszki, nie uleci nigdy."

Mnie ta historia bardzo wzruszyła. Może ktoś powie, że to banalne grać na uczuciach czytelnika za pomocą małego chorego dziecka, mimo to warto sięgnąć po tą powieść, ponieważ stawia ona bardzo ważne pytania - jacy tak właściwie jesteśmy? wspieramy wprawdzie akcje charytatywne, niby leży nam na sercu los małych, biednych dzieci, ale jacy jesteśmy wobec nich w rzeczywistości? co gdyby to nam przydarzyła się taka historia? Pytania trywialne, ale okazuje się, że odpowiedź na nie wcale nie jest taka, jaka chcielibyśmy żeby była. Czy nie odwracamy oczu? Nie przełączamy kanału w telewizji, kiedy pokazują niepełnosprawnych? Czy nie pomagamy 'na odczep się?

A co gdyby świat był pozbawiony ułomnych ludzi, a wypełniony idealnymi, z góry zaplanowanymi ludźmi? - Takie myśli krążą po głowie Adama. Pachnie mi to czymś znanym już z historii, a wdrażanie takich pomysłów nigdy nie kończyło się za dobrze. Ale czy my sami właśnie takiego idealnego świata sobie nie kreujemy?

Zdecydowanie polecam bo to piękna, wielowymiarowa historia - o ludziach, o Bogu, o miłości, o rodzinie...

piątek, 08 października 2010
"Lapidaria I-III" R. Kapuściński

LapidariaLapidarium to, jak wynika z definicji autora, luźny zbiór fragmentów, rodzaj collage'u i taka jest właśnie ta książka - mnóstwo fragmentów, myśli, notatek, cytatów, a wszystkie je łączy jedno - osoba autora, jego empatia do świata, punkt widzenia. Po raz kolejny miałam do czynienia z jego geniuszem i po raz kolejny się nie zawiodłam. O panu Kapuścińskim można mówić wiele i różnie, ale jednego odmówić mu nie sposób - przeżył nadzwyczaj ciekawe życie, był świadkiem niesamowitych czasów i wydarzeń i potrafił to wykorzystać. Dzięki niesamowitemu zmysłowi obserwacji i wyczuciu językowemu stworzył wiele bardzo istotnych tekstów, których czytanie rozszerza od dawna moje horyzonty. Potrafi ująć w słowa to, co ja tylko podświadomie wyczuwam, lub to z czego nie do końca zdaję sobie sprawę.

"nadmiar wrażeń zabija wszelkie wrażenia - nie zostaje nic"

"To na marginesie moich podróży. Nie chodziło mi nigdy o zwykłe gromadzenie faktów, nazwisk, anegdot itd., lecz o poznawanie i przeżywanie innych losów i światów, o badanie zachowań i emocji ludzi usytuowanych w różnych kontekstach kulturowych i historycznych."

Nie jestem w stanie pisać teraz o "Lapidariach" jako całości, ponieważ one właściwie całością nie są, a poza tym podczytywałam je w przerwach między innymi pozycjami, dla urozmaicenia przez około pół roku, dlatego nie jestem już w stanie obiąć ich myślą. Po przeczytaniu pozostało mi uczucie, że wiem więcej niż przedtem, uświadomiłam sobie wiele problemów współczesnego świata.

"Pisanie - jest częścią świata komunikacji. Książka jest komunikatem. Proces komunikacji to ruch linearny: nadawca - odbiorca. Są to dwa krańce jednego ciągu. Jeżeli książka wysokiego lotu nie natrafi na czytelnika wysokiego lotu - zawiśnie w powietrzu, chybi. Gotowość, aktywność, wysiłwk twórczy potrzebne są na obu krańcach tego połączenia."

Ważnym problemem dla Kapuścińskiego było też zdefiniowanie samego siebie i swojej działalności. Pisał dużo o samym pisaniu, próbował usytuować reportaż literacki na mapie litaratury. Wgląd w jego zapiski umożliwia poznanie jego samego - kim był, na co zwracał uwagę, czym się przejmował - raz jest to problem głodu i nędzy na świecie, a raz kwitnący rododendron. Od obserwacji szczegółów przechodzi do ogółu, z tym, że jego uogólnienia nie są nigdy banalne ani nijekie. Zawsze potrafi trafić w sedno sprawy, ubrać swoje myśli w odpowiednie słowa.

"Słowa staniały. Rozmnożyły się, ale straciły na wartości. Są wszędzie. Jest ich za dużo. Mrowią się, kłębią, dręczą jak chmury natarczywych much. Ogłuszają.
Tęsknimy więc za ciszą. Za milczeniem. Za wędrówką przez pola. Przez łąki. Przez las, który szumi, ale nie ględzi, nie plecie, nie tokuje."

Czy w tych warunkach warto jeszcze pisać, warto czytać? Lapidaria na pewno warto.

czwartek, 02 września 2010
"Dziewczyna z zapałkami" A. Janko

Dziewczyna z zapałkamiTo książka od której nie sposób się oderwać. Bohaterką jest kobieta w średnik wieku, która z perspektywy lat opowiada o swojej przeszłości, o dzieciństwie, pierwszych miłościach, o "tym jedynym", o małżeństwie, dzieciach, życiu rodzinnym.. Opowieść snuje w formie  wspomnień, a jak to z pamięcią bywa, poszczególne obrazy są fragmentaryczne i nie są uporządkowane chronologicznie.

"Gdy przewracam kartki wstecz i odczytuję te swoje zapiski, to jakbym zapalała zapałki w ciemności. Obrazki, scenki z życia wyłaniają się z mroku na chwilę i gasną razem z wątłym płomykiem. ALe przecież są zatrzymane i znów mogę 'rozpalić' od nich swoją pamięć."

Taką historię ma za sobą zapewnie wiele współczesnych kobiet i chyba to czyni książkę wyjątkową. Zaczyna ona się tam, gdzie inne książki często się kończą - w dniu ślubu i pokazane jest w niej to, co gdzie indziej kryło by się pod utartym zwrotem "i żyli długo i szczęśliwie". Czy za tym faktycznie kryje się szczęście?

"Ten świat jest nasz.
Jest ogród, ale nie ma raju.
Jest dom, ale w sercach chaos."

Ważnym elementem tej książki jest język - piękny, poetycki, niebanalny. Wiąże się to również z tym, że bohaterka, tak jak i autorka powieści, jest poetką i próbuje w swoim codziennym życiu odnaleźć poezję i jego metafizyczny sens. Dochodzi przy tym nierzadko do głębokich prawd:

"Mówienie o przypadku we wszechświecie to zawsze efekt rozpaczy człowieka, który stanął na najbardziej wysuniętym w otchłań półwyspie rozumu i czuje koniec możliwości dalszego sięgania myślą. Poziom komplikacji struktury i działania świata jest zdecydowanie ponad ludzką miarę. To dlatego stworzyliśmy Boga, który wszystko wie. Ktoś musi!"

"Ale od złych słów, które się usłyszało, nie można sie uratować, choć tak bardzo by się chciało."

piątek, 13 sierpnia 2010
"Dom dzienny, dom nocny" Olga Tokarczuk

Dom dzienny dom nocnyJak ładwo odgadnąć z poprzedniego wpisu ostatnio zaczytywałam się właśnie w tej książce Olgi Tokarczuk. I poraz kolejny przekonałam się, że to coś specjalnie dla mnie. Sczególnie podoba mi się forma, podobna do tej w "Biegunach" - luźne, na pozór nie powiązane ze sobą, pofragmentowane opowieści, refleksje, impresje. Przeszłość miesza się tu z teraźniejszością, w zasadzie trudno ustalić tu wspólną oś - może jest nią maleńka osada, Pietno. wokół której toczy się akcja większości fragmentów, a może jest nią postać narratorki, która zniera i spisuje zasłyszane historie, a może postać Marty, którą odnależć można w wielu historiach?

Autorka zarzeka się, że ntak jak tematem "Biegunów" nie było podróżowanie, tak i tutaj tematem nie są domy. I trudno się z nią nie zgodzić, czytając już cytat, który zamieszczony jest na pierwszej stronie:

"Twój dom jest twoim większym ciałem.
Rośnie w słońcu; śpi w ciszy nocy. Miewa sny.
Czyż twój dom nie śpi, a więc nie opuszcza miasta,
by znaleźć się w gaju lub na szczycie wzgórza?"

Khalil Gibran

Dom jest tu częścią człowieka, nawet bezdomni mają dom, ciało człowieka też jest domem. I co ciekawe, domy śnią. W ogóle sen jest kolejnym ważnym elementem tej powieści:

"To nie dowód, żeby nie wierzyć snom, [...]. One zawsze mają sens, nigdy się nie mylą, to świat realny nie dorasta do porządku snu."

Stąd granica między jawą a snem nierzadko się zaciera, co wprowadza czytającego co najmniej w zdziewienie. I chyba po to ta książka, żeby nauczyć się dziwić najprostszymi rzeczami i żeby nauczyć się patrzeć oczami a nie przez pryzmat własnej wyobraźni.

Od dawna nie zaznaczyłam w książce aż tylu pięknych cytatów, którymi chciałabym się tu podzielić, myślę, że one więcej mówią o samej książce, niż ja byłąbym w stanie napisać:

"Około dziesiątej zaczynał się codzienny rytuał picia kawy. Brzęczały aluminiowe łyżeczki i denka szklenek uderzały delikatnie o spodki, te biurowe dzwonki. Zmielona, cenna kawa, przynoszona z domu w słoikach po dżemach, obdzielała sprawiedliwie szklanki, wrzątek tworzył na jej powierzchni gruby brunatny kożuszek, który zatrzymywał na chwilę wodospady cukru..."

"Z jakiś względów ludzie nie potrafią wyobrażać sobie końców, nie tylko końców rzeczy wielkich, ale nawet najmniejszych. Może samo wyobrażanie sobie czegokolwiek wyczerpuje jakoś rzeczywistość; może ona nie chce być wyobrażana w głowach ludzi, może chce być wolna jak zbuntowany nastolatek, i właśnie dlatego zawsze jest inaczej, niż można było sobie wyobrazić."

"Ludzie widzą to, co chcą widzieć i w końcu mają tp, czego chcieli. Jasne, lecz fałszywe podziały."

"Ten, kto opowiada, zawsze jest żywy, poniekąd nieśmiertelny."

* Tokarczuk, Olga; "Dom dzienny, dom nocny", Wyd. Literackie, Kraków 2007.

 
1 , 2 , 3