I have always imagined that paradise will be a kind of library. - Jorge Luis Borges
Zakładki:
O mnie
Odłożone
Różne
Szablon autorstwa
Szablony
Tu wracam często
Zaglądam
Źródła
Projekt
czytanie
Liczniki
poniedziałek, 25 października 2010
"Poczwarka" Dorota Terakowska

PoczwarkaJuż nie raz czytałam książki Terakowskiej i nigdy się nie zawiodłam, tym razem też nie. "Poczwarka" to historia młodego, szczęśliwego małżeństwa. Ich życie skłąda się z samych sukcesów, są młodzi, maję dobre posady, pięniądze, piękny dom a do szczęścia brakuje im jeszcze dziecka. I włśnie w chwili realizacji tego marzenia ich poznajemy. Niestety, dziecko, które przychodzi na świat nie pasuje do życia, które sobie zaplanowali. Dziewczynka cierpi na mongolizm i zarówno Ewie jak i Adamowi w chwili diagnozy wali się starannie zbudowany świat. Jedno zrzuca winę na drugie, myślą o porzuceniu dziecka. Czy będą w stanie odnaleźć w Myszce pięknego motyle, który tkwi pod osłoną ociężałego kokonu?

"Zrozumiał, że ta mała, ułomna istoia ma takie same potrzeby jak wszyscy, że może czuć to samo, choć inaczej, że może czuć mocniej, lecz skorupa jej kalekiego ciałą niewoli ją tak, jak poczwarka więzi w sobie motyla; tyle, że każdy motyl kiedyś wyleci - ten zaś skryty w ciele Myszki, nie uleci nigdy."

Mnie ta historia bardzo wzruszyła. Może ktoś powie, że to banalne grać na uczuciach czytelnika za pomocą małego chorego dziecka, mimo to warto sięgnąć po tą powieść, ponieważ stawia ona bardzo ważne pytania - jacy tak właściwie jesteśmy? wspieramy wprawdzie akcje charytatywne, niby leży nam na sercu los małych, biednych dzieci, ale jacy jesteśmy wobec nich w rzeczywistości? co gdyby to nam przydarzyła się taka historia? Pytania trywialne, ale okazuje się, że odpowiedź na nie wcale nie jest taka, jaka chcielibyśmy żeby była. Czy nie odwracamy oczu? Nie przełączamy kanału w telewizji, kiedy pokazują niepełnosprawnych? Czy nie pomagamy 'na odczep się?

A co gdyby świat był pozbawiony ułomnych ludzi, a wypełniony idealnymi, z góry zaplanowanymi ludźmi? - Takie myśli krążą po głowie Adama. Pachnie mi to czymś znanym już z historii, a wdrażanie takich pomysłów nigdy nie kończyło się za dobrze. Ale czy my sami właśnie takiego idealnego świata sobie nie kreujemy?

Zdecydowanie polecam bo to piękna, wielowymiarowa historia - o ludziach, o Bogu, o miłości, o rodzinie...

wtorek, 19 października 2010
"Kronika pewnej miłości" N. Sparks

PamiętnikZawsze chciałam przeczytać którąś z jego książek. Filmy na ich podstawie zawsze uwielbiałam. Może nie przedstawiają sobą wysokiego poziomu artystycznego, ale to nie o to tu chodzi. Ale jak ten facet pisze? - Dziwnie. Zdecydowanie wolę pozostać przy filmach.

Opowiedziana historia jest piękna i wzruszająca. Pochłonęłam ją w ciągu kilku godzin. Język jest lekii, ale nie do końca przyjemny, powiedziałabym - prosty. Centralnym punktem są tutaj losy dwojga ludzi, których połączyła miłość, której nic nie jest w stanie zniszczyć, ani nazbyt ambitni rodzice, ani czas, ani choroby. Dobrze jest czasem przekonać się, że komuś się udaje (choćby w ksiązkach). Daje to nadzieję, że może i nam się podzczęści :)

Książka zdecydowanie wskazana na długie jesienne wieczory, chociaż ja w tym przypadku akurat mimo wszystko polecam filmy.

"Du stirbst nicht" Kathrin Schmidt

Du stribst nichtW ramach powrotu do niemieckiego (na poziomie nieco wyższym niż odmiana czasowników) wybrałam się bo biblioteki Instytutu Goethego, a tam miła pani biblitekarka poleciła mi właśnie tę książkę mówiąc "nie jest lekka, ale za to piękna". I miała rację.

Główną bohaterkę, Helenę, poznajemy w pierwszym dniu jej nowego życia - w chwili, kiedy budzi się ze śpiączki, w którą zapadła po pęknięciu w jej mózgu tętniaka. Helena nie pamięta co się stało, nie wie gdzie jest i dlaczego. I nie jest nawet w stanie o to zapytać, ponieważ jednym ze skutków choroby jest afazja - zanik mowy. Dla Heleny, która dotąd była pisarką, jest to ogromny cios, jakby utraciłą część ciała. Język, który dotąd był narzędziem jej pracy, odmawia jej teraz posłuszeństwa. Trudność sprawia wypowiedzenie najprostszego zdania. ALe czy będzie mogła wrócić kiedyś do pisania?

Powieść jest zapisem jej powrotu do zdrowia. Życie już nigdy nie będzie takie jak przedtem, ale jakie ono właściwie było? Czy z mężem, który teraz jest dla niej ogromną podporą, układało się wszystko dobrze? Czemu nie sypiali w jednym pokoju? Helena nie zna odpowiedzi na żadne z tych pytań ponieważ nie jest w stanie przypomnieć sobie co działo się w ciągu kilku ostatnich tygodni przed wypadkiem. Dlatego leczenie nie przebiega w jednym kierunku - ku przyszłości i ku przeszłości.

Dla mnie była to idealna lektura. Nie została przełożona na polski, ale polecam, jeśli tylko ktoś będzie miał okazję i ochotę.

czwartek, 14 października 2010
"Życie Pi" Yann Martel

Życie PiJuż od dawna chciałam przeczytać tą książkę, aż pewnego razu trafiłam na nią zupełnie przypadkiem w pewnej szkolnej bibliotece. Oczywiście od razu odłożyłam wszystko na bok i zaczęłam ją czytać. Powieść Martela przenosi czytelnika do Indii w pierwszej połowie XX wieku. Bohaterem jest mały chłopiec, który sam siebie nazwał Pi. Jest on synem dyrektora cyrku, dlatego jego dzieciństwo przebiega w niemal rajskim otoczeniu, wśród zwierząt.

"Nie, nie, nie! Moje sierpienie j e s t ważne! Chcę żyć! Nie mogę nie łączyć własnych losów z kosmosem. Życie jest jak dziurka od klucza; to pojedynczy, maleńki otwór, przez który wchodzi się do nieskończoności - jakże mogę zignorować ten przelotny, chaotyczny obraz wszechrzeczy, jaki zarejestrował się mój wzrok? Ta dziurka od klucza to jedyne co mam!"

Już w pierwszej części Pi daje się nam poznać jako niezwykłe dziecko a świat widziany jego oczami jest światem idealnym. Pi zostaje wyznawcą wszystkich religii (chrześcijaństwa, Islamu, judaizmu i hinduizmu), ponieważ według niego uzupełniają się one wzajemnie. Dla niego Bóg jest jeden, niezależnie od tego jak i gdzie się do niego modlimy, a wojny religijne, nie są spowodowany różnicami religii, ale sporami międzyludzkimi.

"Dlaczego rozum nie daje odpowiedz na ważniejsze pytania? Dlaczego umiemy tak daleko zarzucić ich sieć, a łowimy tylko te odpowiedzi, które są blisko? I po co ta sieć taka wielka, skoro tak niewiele jest do złowienia?"

Niestety sielskie dzieciństwo Pi zostaje przerwane w gwałtowny sposób - rodzice sprzedają zoo i wyruszają do Kanady w poszukiwaniu lepszego życia. Niestety statek, którym płyną tonie, a z całej załogi i pasażerów ratują się tylko Pi i... bengalski trgrys. Odtąd Pi zdany jest tylko na siebie. Czy i jak uda mu się przetrwać?

"Rozsądek to najlepszy ekwipunek. Nic tak nie pomaga jak racjonalne rozumowanie, kiedy trzeba poskromić tygrysa i trzymać go z daleka od siebie. Ale kiedy człowiek jest zbyt racjonalny, wylewa kosmos z kąpielą."

Może nie będę zdradzała odpowiedzi na to pytanie, chociaż pewnie i tak większość z Was tę książkę już przeczytała. Powiem tylko, że dalszy ciąg i zakończenie powieści są równie zaskakujące, jak jej początek i naprawdę warto po nią sięgnąć.

piątek, 08 października 2010
"Lapidaria I-III" R. Kapuściński

LapidariaLapidarium to, jak wynika z definicji autora, luźny zbiór fragmentów, rodzaj collage'u i taka jest właśnie ta książka - mnóstwo fragmentów, myśli, notatek, cytatów, a wszystkie je łączy jedno - osoba autora, jego empatia do świata, punkt widzenia. Po raz kolejny miałam do czynienia z jego geniuszem i po raz kolejny się nie zawiodłam. O panu Kapuścińskim można mówić wiele i różnie, ale jednego odmówić mu nie sposób - przeżył nadzwyczaj ciekawe życie, był świadkiem niesamowitych czasów i wydarzeń i potrafił to wykorzystać. Dzięki niesamowitemu zmysłowi obserwacji i wyczuciu językowemu stworzył wiele bardzo istotnych tekstów, których czytanie rozszerza od dawna moje horyzonty. Potrafi ująć w słowa to, co ja tylko podświadomie wyczuwam, lub to z czego nie do końca zdaję sobie sprawę.

"nadmiar wrażeń zabija wszelkie wrażenia - nie zostaje nic"

"To na marginesie moich podróży. Nie chodziło mi nigdy o zwykłe gromadzenie faktów, nazwisk, anegdot itd., lecz o poznawanie i przeżywanie innych losów i światów, o badanie zachowań i emocji ludzi usytuowanych w różnych kontekstach kulturowych i historycznych."

Nie jestem w stanie pisać teraz o "Lapidariach" jako całości, ponieważ one właściwie całością nie są, a poza tym podczytywałam je w przerwach między innymi pozycjami, dla urozmaicenia przez około pół roku, dlatego nie jestem już w stanie obiąć ich myślą. Po przeczytaniu pozostało mi uczucie, że wiem więcej niż przedtem, uświadomiłam sobie wiele problemów współczesnego świata.

"Pisanie - jest częścią świata komunikacji. Książka jest komunikatem. Proces komunikacji to ruch linearny: nadawca - odbiorca. Są to dwa krańce jednego ciągu. Jeżeli książka wysokiego lotu nie natrafi na czytelnika wysokiego lotu - zawiśnie w powietrzu, chybi. Gotowość, aktywność, wysiłwk twórczy potrzebne są na obu krańcach tego połączenia."

Ważnym problemem dla Kapuścińskiego było też zdefiniowanie samego siebie i swojej działalności. Pisał dużo o samym pisaniu, próbował usytuować reportaż literacki na mapie litaratury. Wgląd w jego zapiski umożliwia poznanie jego samego - kim był, na co zwracał uwagę, czym się przejmował - raz jest to problem głodu i nędzy na świecie, a raz kwitnący rododendron. Od obserwacji szczegółów przechodzi do ogółu, z tym, że jego uogólnienia nie są nigdy banalne ani nijekie. Zawsze potrafi trafić w sedno sprawy, ubrać swoje myśli w odpowiednie słowa.

"Słowa staniały. Rozmnożyły się, ale straciły na wartości. Są wszędzie. Jest ich za dużo. Mrowią się, kłębią, dręczą jak chmury natarczywych much. Ogłuszają.
Tęsknimy więc za ciszą. Za milczeniem. Za wędrówką przez pola. Przez łąki. Przez las, który szumi, ale nie ględzi, nie plecie, nie tokuje."

Czy w tych warunkach warto jeszcze pisać, warto czytać? Lapidaria na pewno warto.

piątek, 24 września 2010
"Nazywam się Czerwień" Orhan Pamuk

Nazywam się czerwieńTo moje pierwsze spotkanie z tym autorem. Sięgnęłam po tę książkę trochę przypadkiem, a trochę ze względu na to, że autor jest jednym z Noblistów, a przyznam szczerze, że często jest to dla mnie pewien wyznacznik - co czytać?

"...wielkiemu artyście nie wysarcza, by jego dzieła wzruszały, on chce zmieniać nasze umysły"

Jest to barwna opowieść o miniaturzystach żyjących i tworzących w średniowiecznej Turcji a pretekstem do jej snucia jest zamordowanie jednego z nich. Ten wątek kryminalnymo może przypominać nieco "Imię róży", czego za błąd nie uważam, lub nieco myląco skierować książkę na półkę z kryminałami, gdzie ją znalazłam. Nie jest to jednak centralny problem w powieści.

Pamuk na przykładzie środowiska mistrzów miniatury pokazuje spór jaki toczy się na wielu płaszczyznach między Wschodem a Zachodem, czyli między chrześcijańską Europą a krakami islamskimi. A Turcja, jak wiadomo, leży na samej granicy między tymi światami. Podróże mieszkańców pociągają sobie za sobą wymianę kulturową, wpływy eropejskie stają się widoczne również w malarstwie (tu symbolizuje je perspektywa i antropocentryzm), dlatego pojawia się pytanie: iść z duchem czasu i ulegać wpływom, czy pozostać przy tradycji? Wśród iluminatorów powstaje na tym tle antagonizm, który prowadzi do ostateczności. Jedni bronią historii, a drudzy wolności. Kto z nich wygra?

"Do Boga należy Wschód i Zachód!" - Koran

Dla mnie ogromnym plusem książki jest ukazany w niej obraz tureckiego społeczeństwa i religii. Okazuje się, że muzułmańskie kobiety nie są tak bardzo krzywdzone, jak nam, Europejczykom, się to wydaje. Noszą swoje piękne stroje z dumą, nie wstydząc się własnej natury. Przyznają, że szukają w mężczyznach oparcia i bezpieczeństwa, w zamian za to ofiarują cierpliwość i wierność, jak Sekure, której historię poznajemy.

"...kiedy nie marzysz czas stoi w miejscu."

Niekiedy opisy obrazów i historie z przeszłości trochę się dłużą, przerywają akcję, chciałoby się wiedzieć co dalej? Jak potoczy się historia Czarnego i Sekure? Kto jest mordercą? Jednak autor świadomie zwodzi czytelnika, kierując jego uwagę na inne tory. Ciekawym zabiegiem natomiast jest sposób opowiadania - z wielu perspektyw, raz mówi do nas morderca, raz ofiara, kobieta, mężczyzna, pies, koń, czerwień, postacie z obrazów... Ciekawa jestem swoją drogą, jak wyglądały takie miniatury, bo opisy całkiem mnie zaciekawymi. Trudno mi jest jednak jednoznacznie ocenić tą książkę - piękny, barwny opis kultury i ludzi czasami staje się przynudnawy tak, że chciałoby się kilka stron ominąć.

wtorek, 07 września 2010
"Między słowami" (2003) S. Coppola

Lost in translationZawsze chciałam obejrzeć ten film i zawsze to odkładałam, aż dłużej się nie dało i wreszczie trafił mi w ręce fundująć mi 2 naprawdę mile spędzone godziny. Piękna Scarlett Johansson i, mniej już piękny, Bill Murray.

Ona - szukająca swojego miejsca w życiu, młoda żona wiecznie zajętego fotografa, on - podstarzały aktor, który we własnym domu i dla własnych dzieci jest gościem. Ona - zaczyna dopiero swoje "dorosłe" życie, on - jest już gszieś za zakrętem. Spotykają się w dosyć groteskowym miejscu - w zatłoczonym Tokio. Miasto na pozór oferuje mnóstwo możliwości do spędzenia wolnego czasy, a jednak każde z nich jest samotne. Ona nudzi się czekając w hotelu na męża, on nudzi się na innym piętrze tego samego hatelu czekając na kolejne nagrania.

Niby tak od siebie różni znajdują wspólny język, łączącą ich, delikatną nić porozumienia. Ona znajduje wreszcie kogoś, z kim może podzielić się swoimi rozterkami, na czyim ramieniu może się wypłakać, on dzieli się z nią doświadczeniem, ostrzega przed błędami, które sam kiedyś popełnił. Między słowami

Bardzo przyjemnie ogląda się ten film i słucha rozmów bohaterów. Pozornie nie dzieje się nic - żadnych dramatów, niespodziewanych zwrotów akcji - a jednak ani bohaterowie ani widz nie będą po tych rozmowach tacy sami.

Tak na marginesie chciałabym wspomnieć, że film przypomina moim zdaniem filmy "przed wschodem słońca" i "Przed zachodem słońca" z Julie Delpy i Ethan'em Hawk'iem, podobny nastrój i ogólna wymowa.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12