I have always imagined that paradise will be a kind of library. - Jorge Luis Borges
Zakładki:
O mnie
Odłożone
Różne
Szablon autorstwa
Szablony
Tu wracam często
Zaglądam
Źródła
Projekt
czytanie
Liczniki
wtorek, 27 października 2009
"Bieguni" Olga Tokarczuk

Tokarczuk BieguniWiększość tej książki przeczytałam poza domem - w autobusie, samochodzie, tramwaju, albo na przystanku - i to wcale nie ze szkodą dla jej zrozumienia, wręcz przeciwnie, dzięki temu trochę wczułam się w jej atmosferę. Podróżowanie, przemieszczenie się są tym co łączy poszczególne, dłuższe i krótsze fragmenty powieści. Każdy z bohaterów ma jakiś punkt wyjście i bardziej lub mniej konkretny cel, do którego zmierza, stanowią ona jakby podstawę istnienia, wokół nich wszystko się kręci.

"Ruszaj się, ruszaj. Błogosławiony, który idzie"

Pozornie układ fragmentów, notatek spisanych gdzieś kątem na lotnisku, w kawiarni... nie rządzi tu żaden z góry ustalony porządek. Autorka zmienia wątki jakby "skakała" po kanałach w telewizji. Twierdzi, że:

"Widzi się tylko świat we fragmentach, innego nie będzie. Są momenty, okruchy, chwilowe konfiguracje, które raz zaistniawszy, rozpadają się na części."

"Biegunów" czyta się szybko, ale potrzeba czasu, żeby odczytać głębszy sens, przemyśleć. Często zmienia się czas akcji, bohaterowie, temat. Stały jest za to prosty, jasny, klarowny język i skrupulatne, czasem wręcz szokujące opisy (np. preparatów). Jestem jak najbardziej za i już szukam kolejnych książek pani Tokarczuk.

Raz mamy tu do czynienia z odległą historią, raz z pędzącą teraźniejszością, autorka odnajduje związki pomiędzy egzotycznym muzułmańskim haremem, odkrywcą ścięgna Achillesa i zrozpaczoną Rosjanką podróżującą metrem. Gdzieś spośród tego tłumu ludzi, stosów map i atlasów anatomicznych wysuwają się uniwersalne pytania o człowieka "Skąd przychodzimy? Kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy?"

 

gaugin

* Tokarczuk, O.; "Bieguni", Wyd. Literackie, Kraków 2008.

** Obraz "Skąd przychodzimy? Kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy?" Paul Gauguin

piątek, 16 października 2009
"Zabić drozda" Harper Lee

Zabić drozda

W ramach nadrabiania zaległości z dzieciństwa sięgnęłam po "Zabić drozda", bo czasem dobrze jest spojrzeć na świat oczami dziecka. Skaut i Jem żyją w małym amerykańskim mieście, wychowuje ich ojciec, który jest prawnikiem. Sprawa, której się podejmuje - obrona czarnoskórego - budzi w lokalnym środowisku duże kontrowersje. Mimo, że dzieje się to w latach 30., to problem nadal jest aktualny. Na szczęście tak wtedy, tak i dziś dla dzieci te podziały nie grają roli. Dla nich o człowieku nie świadczy to, jaki się urodził, biały czy czarny, kobieta czy mężczyzna, bogaty czy biedny, lepiej czy gorzej urodzony, dla nich "istnieje tylko jeden rodzaj ludzi. Ludzie." I to napawa nadzieją.

"Strąć tyle sójek ile dusza zapragnie, jeśli uda ci się trafić, ale pamiętaj, że grzechem jest zabić drozda. (...) Drozdy nie robią nam nic złego, tworzą jedynie muzykę, która cieszy nasze uszy. Nie wyjadają nam plonów z ogrodu, nie gniazdują w zebranej kukurydzy, nie robią absolutnie nic poza jedną rzeczą: śpiewają nam z głębi serca. I dlatego zabić drozda to grzech"

*Lee, Harper; "Zabić drozda", Warszawa 2008.

 

niedziela, 11 października 2009
"Prawiek i inne czasy" Olga Tokarczuk

Prawiek

Każdy ma swój Prawiek, swoje centrum wszechświata, miejsce, które trwa mimo upływającego czasu, mimo wszystko. Prawiek to z jednej strony mała, biedna wioska, dla jego mieszkańców jest jednak centrum wszystkiego, pełen jest duchów przeszłości, dowodów na istnienie Boga i na jego nieistnienie.

"Bóg jest w każdym procesie. Bóg pulsuje w przemianach. Raz jest, raz jest go mniej, ale czasem nie ma go wcale. Bóg bowiem przejawia się nawet w tym, że go nie ma."

"Prawiek..." to piękna i mądra opowieść o ludziach, o Bogu, o naturze i gdzieś za tym wszystkim trochę też o Polsce. Napisana prostym, ale pięknym, poetyckim językiem, pełna nawiązań do Biblii i mitologii, przesiąknięta niewidzialną, ale wyraźnie wyczuwalną magią opowieść o wielu osobach, których losy przeplatając się ze sobą tworzą współgrającą jedność.

"Wyobrażanie sobie jest w gruncie rzeczy stwarzaniem, jest mostem pojednania między materią a duchem. Zwłaszcza gdy robi się to często i intensywnie. Wtedy obraz przekształca się w kroplę materii i włącza do przepływów życia. Czasem po drodze coś się w nim przekształci i zmienia. Wszystkie ludzkie pragnienia zatem, jeżeli są wystarczająco silne, spełniają się. Nie zawsze jednak do końca tak, jak się tego oczekiwało."

Bardzo spodobał mi się przede wszystkim styl narracji, autorka pokazuje nam bohaterów trochę z góry, nie angażuje się emocjonalnie, jakby byli pionkami w grze dziedzica Popielskiego, dzięki temu sam Prawiek staje się główną postacią, widzimy go jako całość.

"-Świat jest zły. Widziałeś to sam. Co to za Bóg, który stworzył taki świat? Albo sam jest zły, albo pozwala na zło. Albo mu się wszystko poplątało."

*Tokarczuk, O.; "Prawiek i inne czasy", Wyd. Ruta, 2000.

środa, 07 października 2009
"Księżyc nad Zakopanem" Maria Nurowska

Księzyc nad Zakopanem

Ostatnio będąc w bibliotece postanowiłam sięgnąć po literaturę polską, a, że raczej się na niej nie znam, musiałam losować. Z Terakowską się udało, z panią Nurowską już trochę mniej, myślałam, że trafię na powieść, ale książka "Księżyc nad Zakopanem" okazała się autobiografią autorki. Wolę poznawać pisarzy przez ich powieści, ale skoro już miałam w domu "Księżyc...", to doczytałam go do końca.

Historia życia pisarki ściśle wiąże się z domami, w których mieszkała, a było ich naprawdę sporo. Pani Nurowska to odważna kobieta, która nie boi się ryzyka, wierzy swojej intuicji, mimo że ta nieraz ją zawiodła, nie poddaje się i na kolejnym zakręcie, ryzykuje znowu i... kupuje kolejny dom;) Mieszkała w wielu, ale żaden z nich nie okazał się prawdziwym domem. Smutne to.

Ciekawe życie to i ciekawa opowieść o nim, gdzieś  na drugim planie pojawia się wielu znanych Polaków (Stachura, Osiecka, Kieślowski, Michnik, pułkownik Kukliński). Nie czytało się tego źle, ale szkoda, że nie trafiłam, na jakąś jej powieść, tak dowiedziałam się mnóstwo szczegółów z jej życia a nadal nie wiem jeszcze jaką jest pisarką, ani co pisze. Może następnym razem.

wtorek, 06 października 2009
"Samotność Bogów" Dorota Terakowska

Samotnośc BogówKsiążka Terakowskiej to piękna przypowieść o wierze. Czyta się ją szybko, jest napisana prostym językiem, ale wcale do lekkich lektur nie należy, a nawet odwrotnie.

Historia dzieje się w małej wiosce, gdzieś w głębi Puszczy w odległych czasach chrystianizacji. Ludzie oficjalnie przyjęli już Boga Dobroci, jednak pamięć o dawnych bogach, szczególnie o najsilniejszym z nich, Światowidzie, nazywanym teraz ze strachu Bezimiennym, żyja nadal - świadczy o tym przede wszystkim obecność w wiosce sędziwego Szamana obok szerzących w wiarę w Boga Dobroci "ludzi w długich sukniach". Główny bohater, Jon, podążając za głosem starego boga, wstępuje na przeznaczoną mu przez niego drogę. Odwiedzając różne światy - współczesność, czasy Chrystusa, spotyka Joannę D'Arc, a wszystko po to, żeby umożliwić Bezimiennemu godne odejście.

"Cywilizacja. CYWILIZACJA. Niegdysiejsze bóstwa zagradzały jej drogę. Były jak wielkie, omszałe głazy, uniemożliwiające dostęp do Świata Wiedzy. Ludzie w długich sukniach, głosząc chwałę jedynego Boga (w tak różny sposób, raz ucząc miłości, innym razem nienawiści), jednoczyli kraje i państwa skłócone do tej pory różnymi imionami swych świętości i torowali drogę Cywilizacji. A bez niej świat stanąłby w miejscu."*

Jest to opowieść, która na pewno pozostanie mi w pamięci na długo. Autorka podejmuje naprawdę złożony problem, jakim jest wiara, i mówi o nim w prosty, jasny sposób, do tego tak wyjątkowy, a nawet magiczny.

*D. Terakowska; "Samotność Borów", Wyd. Literackie, Kraków 2004.

piątek, 02 października 2009
"Szachinszach" Ryszard Kapuściński

SzachinszachKsiążki takie jak ta uzupełniają mój obraz świata o kolejny element, jak przy układaniu puzzli. Mam na półce sporo książek Kapuścińskiego już od jakiegoś czasu, dawkuję je sobie powoli, bo takie książki jak jego zdarzają się rzadko. Współczesnej rzeczywistości nie da się ogarnąć jednym ludzkim umysłem, człowiek jest ją w stanie znieść jedynie w małych kawałkach, ponieważ jej ogrom, czasami niesprawiedliwość a nawet okrucieństwo przeraża i odstrasza. Nie znaczy to jednak, że powinniśmy się na nią zamknąć. Ja staram się ją poznawać po kawałku i tu pomaga Kapuściński.

W "Szachinszachu" za cel obrał sobie Iran i zachodzące w nim zmiany. Stopniowo przedstawia czytelnikowi złożoną mozaikę problemów, z jakimi boryka się ten kraj, sięga do historii, stara się wyjaśnić przyczyny sporów, bada mentalność ludzi. Bardzo spodobał mi się sposób, w jaki to robi - z przeróżnych fragmentów (notatek, fotografii, książek, gazet) próbuje ułożyć większą całość.

"W naszym zatłoczonym i narzucającym się świecie, żeby się obronić, żeby się utrzymać na powierzchni, słabszy musi się wyodrębnić, stanąć na boku. Ludzie boją się, że zostaną wchłonięci, że zostaną odarci, że ujednolicą im krok, twarze, spojrzenia i mowę, że nauczą ich jednakowo myśleć i reagować, każą przelewać krew w obcej sprawie i wreszcie ostatecznie ich unicestwią."

Rewolucja w Iranie jest jedną z wielu jakie do tej pory widział i na pewno nie ostatnią, dlatego łatwiej jest mu zrozumieć mechanizm jej powstawania i funkcjonowania. Ale o rewolucji mowa jest dopiero na końcu, bo ważne jest też to, jak do niej doszło - tu Kapuściński opisuje dyktaturę szacha, podaje przykłady jego absurdalnych pomysłów, podział społeczeństwa, rozrzutność urzędników, nędzę całego narodu.

"Myśl o nafcie doskonale wyraża odwieczne ludzkie marzenie o bogactwie osiągniętym przez szczęśliwy przypadek, przez łut szczęścia, a nie drogą wysiłku, potu, męki. Katorgi. W tym sensie ropa jest bajką i jak każda bajka - jest kłamstwem. (...) Ropa jest silna, ale ma też słabe strony - nie zastępuje myślenia, nie zastępuje mądrości."

Pokazuje różnice między Polakami a Irańczykami, w temperamencie, mentalności, sposobie patrzenia na świat i w historii ułatwiając nam zrozumienie.

I wreszcie to co dla mnie najważniejsze: w każdym widzi człowieka, w kacie i w ofierze, w znienawidzonym szachu, w prostym sprzedawcy dywanów. Czuje wstyd żołnierza, któremu kazano strzelać do rodaków. Tęskni za matką razem z młodym robotnikiem. A przy tym jest obiektywny. I dlatego przeczytam jeszcze nie jedną jego książkę.

"- Boże, po coś mnie pokarał tym straszliwym kalectwem, jakim jest myślenie! Dlaczego nauczyłeś mnie myśleć, zamiast nauczyć bydlęcej pokory!"

- Niby bogaty kraj, posiadający ogromne złoża ropy, niby dobrzy ludzie, a jednak nic nie jest takie jakie być powinno. Zawsze lepiej będzie gdzie indziej. Przyjdą kolejne rewolucje a i tak nic się nie zmieni, nic nie będzie lepiej. Ale czy tak jest tylko w Iranie? Czy w Polsce mimo tych wszystkich różnic nie jest jednak podobnie?

Podsumowanie września

marzenia

Minął kolejny miesiąc, więc czas na małe podsumowanie. Sporo miałam wolnego czasu, ale okazuje się, że wcale tak dużo nie przeczytałam:

  • "Czerwone i czarne" Stendhal
  • "Duma i uprzedzenie" J. Austen
  • "Piąte dziecko" D. Lessing
  • "Podróż Bena" D. Lessing
  • "Cień wiatru" C. R. Zafon
  • "Honor kobiety" T. Tiouli
  • "Miłość lwicy" Ch. Hachfeld-Tapukai
  • "Lolita" V. Nabokov