I have always imagined that paradise will be a kind of library. - Jorge Luis Borges
Zakładki:
O mnie
Odłożone
Różne
Szablon autorstwa
Szablony
Tu wracam często
Zaglądam
Źródła
Projekt
czytanie
Liczniki
sobota, 27 lutego 2010
"Hańba" J. M. Coetzee

HanbaKolejny Noblista na mojej liście, chociaż tym razem ten sposób wyboru lektury trochę mnie zawiódł. Coetzee opowiadając historię Davida Lurie'goi jego córki Lucy pokazuje dwoje shańbionych ludzi i ich sposoby na radzenie sobie z "hańbą".

Tych dwoje rózni wiele - David sam jast sobie winien - nawiązując romans z własną studentką, wykorzystując ją zniszczył życie swoje, ale też tej dziewczyny. I nie usprawiedliwia go - moim zdaniem - w żaden sposób fakt, że przyznał się do winy i poniósł karę. Oczywiście (jak to facet ;)) tłumaczy się "strzałą amora". Inaczej rzecz ma się z Lucy - jej "hańba" to przypadek spowodowany nienawiścią innych. Lucy traktuje ten gwałt i związaną z nim ciążę jako karę zadaną "białym" przez "czarnych", poddaje się jej trochę biernie, ale świadomie. Przy okazji wyraźne stają się istniejące w RPA podziały rasowe, ale też przemiany; jakie zachodzą w tym kraju. "Biali" zostają jakoby spychani na margines społeczeństwa, czasami nawet - jak w przypadku Lucy - brutalnie "wskazuje im się ich miejsce".

Jeśli chodzi o formalną stronę powieści to jestem pod wrażeniem. Coetzee konstruuje świat  bardzo wyraziście nie dopowiadając przy tym wszystkiego do końca. Jego postacie są zbudowane z krwi i kości, i pewnie dlatego wzbudziły we mnie tyle kontrowersji.

Po "Na południe od granicy, na zachód od słońca" to kolejna książka, która uderzyła mnie "męskim" podejściem do świata. Może nie będę się w to zagłębiać, żeby nie zostać uznaną za jakąś "narwaną feministkę";). Mimo wszystko polecam tę książkę ludziom o silnych nerwach.

*Coetzee, J. M. (1999); "Hańba", Warszawa: Świat Książki.

czwartek, 25 lutego 2010
"Na południe od granicy, na zachód od słońca" Haruki Murakami

Na południe od granicy

Jak to często u Murakamiego bywa, piękna okładka i odpowiednio dobrany cytat zachęcają do kupna książki i lektury. Niestety tym razem już nie do powtórnego przeczytania. Przynajmniej ja tym razem jestem rozczarowana. Może odbieram tą książkę zbyt subiektywnie, ale czy nie o to chodzi?

"Wydawało nam się, że wiele wspólnie zbudowaliśmy, ale nie udało nam się osiągnąc ani jednej rzeczy. Byliśmy zbyt szczęśliwi."

Historia życia Hajime opowiedziana jego własnymi słowami nie jest dla mnie ani trochę wzruszająca, wprost przeciwnie - odpycha mnie. Od dzieciństwa rani wszystkie kobiety, które spotyka na swojej drodze. Począwszy od przyjaciółki z dzieciństwa, przez pierwszą miłość z liceum, żonę, córki, a przy tym samego siebie. Na swoje usprawiedliwienie ma tylko "popęd", lub, jak to inaczej nazywa "wewnętrzną siłę", która pcha go do następnego kroku. Najdziwniejsze dla mnie jest to, że postępuje tak, a nie inaczej zupełnie świadomie. Już jako dorosły mężczyzna, mąż i ojciec decyduje się rzucić wszystko dla utraconej niegdyś przyjaciółki - dorosły, ale jak dla mnie to niedojrzały. I zdania nie zmienię. Choziaż wiem, że jestem stronnicza i że patrzę oczami kobiety - a czyimi mam patrzec?:) Nie myślałam, że faceci mogą być aż takimi egoistami, oby nie wszyscy.

Nawet bardzo dobry styl opowiadania, jaki prezentuje Murakami, anie wiele naprawdę ważnych, trafionych zdań nie są w stanie obronić dla mnie tej książki.

*Murakami, Haruki (2003); "Na południe od granicy, na zachód od słońca", Warszawa: MUZA.

niedziela, 21 lutego 2010
Wyróżnienie "Kreativ Blogger"

WyróżnienieSerdecznie mi miło, że dostałam to wyróżnienie od izsur, której blog bardzo sobie cenię:) Jeszcze nigdy niczego podobnego nie dostałam, tym bardziej się cieszę.

Nie jest mi teraz łatwo wybrać blog, który sama chciałabym wyróżnić, tym bardziej, że wielu blogowiczów takie wyróżnienie już posiada.

Mimo to, chciałabym wyróżnić kilka blogów, które szczególnie lubię podczytywać i z których czerpię pomysły na kolejne lektury ale też i filmy:

izsur - za inspirację wschodem

alex_konus - za "Once" i inne recenzje filmowe

Miss_Jacobs i asfaltowej_dziewczynce i wszystkim innym, których blogi znajdują się w moich zakładkach.

Pozdrawiam serdecznie i jeszcez raz dziękuję:)

niedziela, 14 lutego 2010
"Bikini" Janusz Leon Wiśniewski

Bikini JL wisniewskiTrochę duża, jak na książkę do torebki, ale warto było. Oczywiście jak zwykle wobec pana Wiśniewskiego jestem "trochę" bezkrytyczna. Co ujęło mnie tym razem? Powieść ta ma dwa ogromne plusy: po pierwsze wzruszająca historia Anny a po drugie sposób ujęcia historii przez autora.

Anna od pierwszej strony powieści, aż do ostatniej przeżywa niesamowitą podróż doświadczając przy tym bardziej lub mniej bezpośrednio skutków II wojny światowej. Jeest Niemką, mieszka w Dreźnie, jej ojciec ginie pod Stalingradem, matka umiera na jej oczach podczas bobmardowania Drezna, przyjaciel zostaje powołany do wojska i pozostawia po sobie tylko skrzypce... Dzięki szczęśliwemu zrządzeniu losu (może czasami zbyt szczęśliwemu) jej fotograficzny talent zostaje odkryty i Anna trafia do Nowego Yorku, gdzie jako fotoreporterka New York Times'a ma okazję być świadkiem wielu przełomowych dla historii całego świata zdarzeń.

A teraz drugi plus - dzięki tej powieści wreszcie uporządkiwałam sobie moje wyobrażenia o wojnie - uwielbiam historię, ale zawsze brakowało mi czasu, a może i kogoś, kto by mi te problemy wytłumaczył, żeby zrozumieć przebieg wojny i ułożyć w całość pojedyncze, nieuporządkowane obrazy wojny w mojej głowie. A dzięki Wiśniewskiemu wreszcie zrozumiałam co po czym i dlaczego - na tyle na ile można to zrozumieć.

Kolejny ważny problem, jaki porusza ta książka, to kwestia odpowiedzualności Niemców, jako narodu, za drugą wojnę światową. Anna nie raz musi mierzyć się z pytaniem - "jak można było do tego dopuścić?". Jej reakcja na te pytania jest bardzo subiektywna, indywidualna - tak, jak i podejście autora do tego problemu. I w żaden sposób nie powinna być interpretowana jako ogólneprzyjęta. Chociaż o ile wiem, to pokrywa się z reakcją wielu Niemców.

"czy oni, czytająć, kojarzą w jakikolwiek sposób, przez sam fakt, że jest Niemką, która niedawno stamtąd przybyła, przyczyniła się do tego albo tylko swoim milczeniem dała przyzwolenie? Czy wina w ich mniemaniu spada na wszystkich Niemców, czy tylko na tych anonimowych, tych, których nie spotyka się oko w oko, twarzą w twarz na korytarzu, na ulicy, w restauracji czy w parku? Czy ona powinna za to wszystko przepraszać? Nie tylko teraz, ale przez całe życie? Całe życie będzie naznaczona tą winą?"

Myślę, że w tym kontekście ważną zaletą tej książki jest to, że pozwala ona spojrzeć na wojnę, na holocaust, na nazizm, z innej niż polska perzpektywy. Widzimy tu wojnę oczami Anny - Niemki z antyfaszystowskiej rodziny, która pod podłogą swojego mieszkania ukrywała żydowskie dziecko, ale też z perspektywy Stanleya - Amerykanina, dla którego dotąd wojna była tylko toczącą się gdzieś daleko abstrakcyjną strzelaniną.

A teraz cytat, który na pewno w znacznym stopniu wpłynie na moje interpretowanie literatury:

"Czasami wydawało mu się, że to nie jest żaden przypadek i że autorzy piszą książki tylko po to, aby napisać to jedno jedyne zdanie. Ukryć je gdzieś w gąszczu tysiąca linii, zbudować wokół niego fabułę książki, podzielić ją na rozdziały i akapity, ale tak naprawdę napisać tylko to jedno zdanie. I je mozolnie objaśniać treścią rozpostartą na kilkuset stronach. I tylko przez to jedno zdanie te książki są ważne."

Od tej pory w każdej książce będę szukałe TEGO zdania.

*Wiśniewski, Janusz Leon (2009): "Bikini", Warszawa: Świat Książki.

wtorek, 09 lutego 2010
Łańcuszek

na zaproszenie kot_kreskowy84 odpowiadam na zadane pytania:

1. Czy czytacie przy jedzeniu? Co wtedy czytacie albo czego nie czytacie? (czasopisma, książki, typ książek)

Przy jedzeniu czytam bardzo rzadko, jeśli już to takie książki, od których naprawdę nie mogę się oderwać - odtatnio chyba "Na wschód od Edenu" i "Dumę i uprzedzenie". No i może czasem przeglądam ulotki reklamowe sklepów ;)

2. Do jakiej literackiej rzeczywistości chciałabyś/chciałbyś się przenieść?

To zależy od nastroju - czasem do wiktoriańskiej Anglii, żyć jak bohaterki Jane Austen (Elisabeth Bennet albo Elinor Dashwood) a innym razem chciałabym pospacerować po Central Parku z Holdenem z "Buszującego w zbożu".

3. Czy jest taka książka, którą od dawna chcesz przeczytać i uważasz, że powinnaś przeczytać, ale z różnych powodów jeszcze tego nie zrobiłaś?

;) takich książek jest mnóstwo i są to przede wszystkim lektury szkolne, to których skutecznie zniechęciły mnie lekcje języka polskiego, i tu by długo wymieniać i czasem się wstydzę, że jeszcze tego nie przeczytałam - "Pan Tadeusz" "Dziady" "Konrad Wallenrod" "Chłopi". Oprócz tego są też książki Kapuścińskiego, które leżą sobie na półce, ja wiem że powinnam je przeczytać, ale mi szkoda tej przyjemności i rozkładam ją sobie na raty. Poza tym długo by jeszcze wymieniać... im więcej czytam tym bardziej się przekonuję jak wielu ciekawych książek jeszcze nie przeczytałam i nigdy nie przeczytam...

a teraz moje pytania, do których zapraszam wszystkich, którzy mają ochotę mi na nie odpowiedzieć:

1. Czy są takie książki, które przeczytałaś/przeczytałeś a teraz soę tego wstydzisz?

2. Czy są takie książki, bez których nie wyobrażasz sobie swojego życia?

3. Czym kierujesz się wybierając książki do przeczytania - renomą autora, recenzjami na blogach, a może okładką?