|
I have always imagined that paradise will be a kind of library. - Jorge Luis Borges
Zakładki:
Czytam aktualnie
O mnie
Odłożone
Różne
Szablon autorstwa
Tu wracam często
Zaglądam
Źródła
|
środa, 27 stycznia 2010
"New York, I love you"
Nowy York - pierwsze miejsce na mojej liście "things to do, things to see", może kiedyś... To miasto fascynuje mnie od bardzo dawna, tempo, nastrój. Póki co znam je ylko z książek, gazet i filmów. Ale dopiero dzięki "New York, I love you" uzmysłowiłam sobie, co jest w nim tak pociągającego - niczego nie można być tam pewnym, wszystko jest pozorem, wszystko i wszyscy mogą nas zaskoczyć - pozytywnie i negatywnie. I tacy są bohaterowie filmu - nieprzewidywalni i zaskakujący. Elegancka kobieta przed restauracją okazuje się być prostytutką, zwykły taksówkarz - wrażliwym malarzem. Warto go obejrzeć również ze względu na muzykę, która wyraża kolejny aspekt Nowego Yorku - wielokulturowość, orientalność. Jak mówi jedna z bohaterek, to miasto, z którego nikt nie pochodzi, miasto które żyje swoim życiem, którego serce bije mocno, miasto, które akceptuje wszystko i wszystkich, miasto, w którym każdy może być sobą. Myślę, że właśnie przez to przyciąga ono do siebie tysiące ludzi. Kolejne zasługi to zdjęcia - po pierwsze ulice, Empire State, ale też inne strony miasta - Bronx, Chinatown, Lower East Side, Hell's Kitchen... no i muzyka, ale tej nie da już się opisać:
wtorek, 26 stycznia 2010
"Kafka nad morzem" Haruki Murakami
Powieść okazała się być ciekawą opowieścią o życiu i o dokonywanych przez nas wyborach, ich konsekwencjach. Oczywiście nie brakuje tu też elementów fantastycznych, przenikania się światów, widm, walki dobra ze złem - ale te elementy, wbrew moim obawom, wydają się nadawać całości pewnego metafizycznego wymiaru.
Te słowa, wypowiedziane przez piętnastoletniego chłopca, który chcąc uniknąć własnego losu ucieka z domu, wyrażają moim zdaniem prawdę o nas. I o tym właśnie jest ta opowieść. Spodobał mi się styl opowiadania jaki zaproponował autor - równolegle prowadził dwa wątki, pozwalając im się w końcu połączyć w spójną całość. Oprócz Kafki, poznajemy też ciekawą postać pana Nakaty i jego przypadkiem poznanego przyjaciela Hoshino. Opowieść o ich podróży sprawia, że książkę czytało mi się szybciej - trochę ubogie w wydarzenia losy Kafki przeplatają się z wartką akcją w rozdziałach o dwóch podróżujących.
Zaintrygowała mnie też postać pana Oshimy - ni to kobiety ni mężczyzny, niespokojnego ducha uwięzionego w ułomnym ciele, który mówi:
Powieść, która początkowo przeraziła mnie rozmiarem - 600 strn to trochę sporo jak na lekturą do torebki, okazała się bogata w ważne przemyślenia i uwagi. Znowu, jak w innych podobnych przybadkach, nie do końca zrozumiałam wszystkie wątki, szczególnie to o "nieziemskim" wymiarze, ale kto powiedział, że muszę wszystko rozumieć?
niedziela, 17 stycznia 2010
E. Tabakowska "O przekładzie na przykładzie"
Czym ujęła mnie ta książka? Tym, że nie jest przesadnie naukowa, zrozumie ją osoba nie mająca o przekładzie pojęcia, a i dla kogoś obeznanego z problemem nie będzie bezwartościowa, czy zbyt prosta. Autorka wyjaśnie we wstępie najważniejszą prawdę o tłumaczeniu i powtarza ją na końcu książki - nie ma jednej właściwej teorii przykładu i łudzą się ci, którzy uważają, że stworzenie takiej teorii będzie kiedykolwiek możliwe.
Autorka porusza tu wiele nurtujących tłumaczy problemów o etykę tłumacza, jego odpowiedzialność wobec autora, o odpowiedzialność za język, o rolę tłumacza w recepcji utworu... Podając niezliczone przykłady trudności, jakie napotkała tłumacząc dzieło Normana Daviesa wyjaśnia po kolei poszczególne ich rodzaje oraz obrazując poszczególne etapy pracy na różnych płaszczyznach tekstu - od wyboru strategii, przez poprawniść polityczną aż po problemy z przekładem rodzajników. Co dla mnie ważne robi to płynnie, w uporządkowany sposób, nie skacze po tematach. Przykłady są zawsze trafne i niejednokrotnie zabawne, dzięki czemu książkę czyta się z dużą przyjemnością, mimo, że częsyo występują w niej dosyć fachowe zwroty - swoją drogą, jako przyszły-niedoszły ;) filolog nareszcie dowiedziałam się co to metonimia, anachronizm i pole semantyczne. Może nie do końca jest to, tak jak napisałam we wstępie, pozycja dla wszystkich, ale zdecydowanie polecam ją wszystkim tym, których interesuje język i przekład.
niedziela, 03 stycznia 2010
"Lato przed zmierzchem" Doris Lessing
Już po samym czasie, jaki minął od ostatniej notki można stwierdzić, że ta książka nie przypadła mi do gustu i dokończyłam ją tylko dlatego, że po powrocie do Krakowa muszę oddać ją do biblioteki. Ona na pewno nie jest zła i ja tego nie twierdzę, mam tylko wrażenie, że to książka nie dla mnie. Centrum powieści stanowią uczucia głównej bohaterki, dojrzałej kobiety, która czuje się niepotrzebna i odrzucona przez własną rodzinę - męża i dzieci, którym całkowicie poświęciła ponad 20 lat swojego życia. Po raz pierwszy od wielu lat spędza sama lato - przełomowe miesiące w jej życiu. Ten czas to również jej pierwsza prawdziwa praca i pierwszy romans. Kate szuka wolności, ale tak naprawdę nie chce jej zaznać. Szuka swojego prawdziwego ja, chociaż czuje, że coś takiego nie istnieje, że każda nasza postawa to maska i że od nas samych zależy to, jak postrzegają nas inni. Ciekawy efekt daje opowiedziany baśniowy sen bohaterki, który stanowi paralelę do losów Kate i dopiero po jego rozwiązaniu decyduje się ona wrócić do domu. Niestety nie wiemy, jak potoczyło się dalej życie jej i jej rodziny. Czy wróciła do swojej "maski"? A może oprócz fryzury zmieniła też swoje nastawienie do otoczenia?
środa, 09 grudnia 2009
"Droga" Cormac McCarthy
Przedziwny, poapokaliptyczny krajobraz, nie wiadomo co się stało, dlaczego zniknęła cywilizacja człowieca. To, co pozostało to tylko resztki, a ludzie - degeneraci bez zasad, którzy jedzą własne dzieci. Gdzieś po środku tej makabrycznej rzeczywistości dwaj wędrowcy - ojciec i syn. Co zmusiło ich do wyruszenia w drogę? Dlaczego idą w stronę morza? Co się stanie jak już tam dotrą? A może coś im w tym przeszkodzi? Wystarczy im pożywienia? Obudzą się po kolejnej mroźnej nocy? Prostym, pełnym symboli językiem autor kreuje niesamowity świat, który w jakimś sensie jest odbiciem naszej codzienności, tak jak głównemu bohaterowi wydaje nam się, że to my jesteśmy tymi "dobrymi" i bronimy naszych bliskich przed otoczeniem, chcemy, żeby byli tylko dla nas. Dla mężczyzny chłopiec jest ostatnią nadzieją, stanowi sens jego życia, żyje tylko dla niego. Chłopiec w tym szarym, okrutnym otoczeniu wydaje się być obcą istotą, tym co go wyróżnia, spośród innych, nawet od ojca jest jago współczucie i troska o innych i nadzieja, mimo wszystko.
niedziela, 06 grudnia 2009
"Sercątko" Hertha Mueller
Poważny temat, dramatczna historia bohaterki, z tego co się orientuję książka zawiera przede wszystkim autobiograficzne wątki. Młoda dziewczyna, stdentka, córka SS-mana żyjąca w Ruminii w czasach dyktatury. Prześladowania, przesłuchania, śledzenie, zwolnienia z pracy... Życie w ciągłym strachu przed aresztowaniem, ciągłe grożenie utratą życia. O tej książce wiele można powiedzieć, ale na pewno nie to, że skłania do optymizmu. Czytając cały czas maiałam wrażenie, że za chwilę może stać się najgorsze. Swojego rodzaju "odskocznię" od nieprzyjaznej codzienności stanowić by mogły wspomnienia z dzieciństwa, czy opowieści o życiu rodziny bohaterki na wsi - jednak u te nie są wesołe. Podoba mi się, że autorka buduje bardzo przemyślane paralele pomiędzy światem wspomnień a codziennością. Książkę czyta się szybko, ale na pewno nie łatwo. Na pewno warto poświęcić jej więcej czasu, niż ja teraz jestem w stanie.
*Mueller Hertha, Sercątko. Wołowiec: Wydawnictwo Czarne, 2003.
środa, 02 grudnia 2009
"Wszystkie boże dzieci tańczą" Haruki Murakami
Zbiór sześciu udanych opowiadań. Autor kilkoma prostymi zdaniami, zgrabnym językiem zarysowuje bardzo ciekawe postaci i osadza je w nietypowych sytuacjach. Kilka nastrojowych scen - jak na przykład palenie ognisk na plaży. Każda z postaci jest inna, ale łączy je jeden wspólny mianownik - trzęsienie ziemi w Kobe. Na życie każdego z bohaterów wpłynęło ono w taki lub inny sposób. Jedni martwią się o mieszkających tam rodziców, inni rzucają wszystko, żeby pomagać poszkodowanym.
Nie wszystkie podobają mi się jednakowo, niektóre trochę wykraczają poza zakres moich zainteresowań, szczególnie elementy fantastyki w opowiadaniu "Pan Żaba ratuje Tokio". Mimo to na pewno sięgnę po jakąś powieść Murakamiego, żeby sprawdzić, do jakiego rodzaju "bestsellerów" należą.
*Murakami, Haruki; "Wszystkie boże dzieci tańczą", Warszawa: Muza 2006. |