I have always imagined that paradise will be a kind of library. - Jorge Luis Borges
Liczniki
Blog > Komentarze do wpisu
"Lot nad kukułczym gniazdem" Kan Kesey

Lot nad kukułczym gniazdemNiedawno odkryłam zalety portalu "Lubimy czytać", dzięki niemu skatologowałam swoje lektury i zaczęłam akcję mającą na celu czytenie książek, które zawsze chciałam przeczytać. Wchodzę sobie od czasu do czasu na odpowiednią półkę, wybieram jakąś pozycję i ją zamawiam. Tak było z "Lotem...". Dawno temu obejrzałam film, ale jako nałogowy bibliofil musiałam też przeczytać książkę. I po raz kolejny sprawdziła się moja teoria, że książki są zawsze lepsze (oczywiście oprócz beznadziejnych przypadków, kiedy z dwojga złego zybieram film, żeby nie marnować czasu na czytanie dennej książki).

Już podczas oglądania filmu przejęła mnie ta historia: jeden człowiek ryzykujący siebie dla szczęścia i wolności innych. Ale dopiero po przeczytaniu powieści zrozumiałam problem do końca. Postaci są tu o wiele wyraźniejsze i głębsze. Podczas przenoszenia na ekran najwięcej straciła chyba postać Wodza, który w filmie - jako niemowa - nie ma zbyt wiele możliwości do pokazania się, ani do mówienia o sobie. W książce jest on narratorem, to on kształtuje opowieść, nie wiemy niczego poza tym czego on nam nie powie, a mówi dużo i pięknie.

Najbardziej ujęła mnie scena, w której zdradza McMurphy'emu, że potrafi mówić. Po raz pierwszy od wielu lat używa swojego głosu i okazuje się jest tym rozczarowany. Dotąd planował, że użyje go tylko, żeby mówić o rzeczach ważnych, jednak mu się nie udało i wyszło według zasady - chciałem dobrze a wyszło jak zwykle. Czuję, że nazwał też trochę mój problem - czasami mam tak nawet tu, na własnym blogu - często planuję sobie co napiszę, na co zwrócę uwagę, a jak już siadam do komputera to klawiatura prowadzi mnie w zupełnie innym kierunku i wychodzi coś innego niż sobie zaplanowałam. A swoją drogą: jaki byłby świat jakby ludzie mówili tylko o rzeczach ważnych? Czy nie brak nam szacunku do słowa?

I tą myślą chciałabym skończyć moją opinię na temat tej książki, którą szczerze polecam.

środa, 17 listopada 2010, ka-milla

Polecane wpisy

Komentarze
karolina_kozlowska
2010/11/17 22:32:36
Mnie też się bardzo książka podobała :-) Choć film też był dobry :-)
-
lilithin
2010/11/18 11:34:55
Jack będzie niezapomniany w tej roli ;)
Książka świetna, czytałam wiele lat temu i czasami mam pomysł, aby do niej wrócić ;)
-
ju.k
2010/11/19 23:23:21
W pełni się z Tobą zgadzam, książka zdecydowanie lepsza niż film ! ;)
I to w dużej mierze właśnie dzięki narratorowi, którego niestety brak na ekranie. Pozdrawiam ;)
-
2010/11/30 17:45:18
Film oglądałam dawno temu, a z książką jakoś nam nigdy nie było po drodze. Zaczynam żałować.