I have always imagined that paradise will be a kind of library. - Jorge Luis Borges
Liczniki
Blog > Komentarze do wpisu
"Tessa d'Urberville" Thomas Hardy

Tessa d'UrbervilleAngielska literatura XIX w. - szczerze mówiąc liczyłam na coś bardziej podobnego do Austen, ale mimo, że moje nadzieje się nie do końca sprawdziły, to nie jestem zawiedziona. Powieść Hardy'ego "Tessa d'Urberville. Historia kobiety czystej" okazała się całkiem ciekawą lekturą, chociaż niestety dosyć przygnębiającą.

Już druga część tytułu, którą odnalazłam dopiero po przyniesieniu książki z biblioteki zachęciła mnie do jak najszybszego przeczytania. No i poznałam Tessę i jej historię. I chociaż jest ona bardzo interesującą postacią literacką to na pewno nie zostanie jedną z moich ulubionych. Przez całą powieść drażniła mnie jej bierność, uleganie losowi, brak jakiegokolwiek zaangażowania we własny los. Może to za dużo powiedziane, ale to właśnie sobie myślałam poznając historię jej życia. Dopiero ostatnie rozdziały, kiedy "wzięłą sprawy we własne ręce", przekonały mnie, że ona jednak wie, czego chce, niestety, okazało się, że jest już za późno, żeby to osiągnęła.

Pierwszą myślą, jaka przyszła mi do głowy po przeczytaniu, był żal do facetów - zarówno tych, którzy stanęli na drodze Tessy (jej ojciec, Alec, Angel), jak i ogólnie do tych, którzy gdzieś tam na świecie jeszcze dziś wprowadzają w życie pogląd o wyższości płci brzydkiej nad piękną. Ale po chwili zastanowienia doszłam do wniosku, że wina w tej sprawie leży nie tylko po ich stronie, że kobiety też muszą "dorosnąć" do równouprawnienia, stać się świadome samych siebie, że same muszą przekonać się o tym, że mogą być od mężczyzn niezależne.

Może ta notka nie do końca jest na temat, ale ostatecznie gdzie mam pisać o tym, co myślę, jeśli nie tu - na własnym blogu. A propos - ostatnio w radiu usłyszałam, że blogi prowadzą ludzie, którzy chcą istnieć w sieci na własnych zasadach, tworzą blogi, bo jest to ich miejsce, które sami kontrolują, czyli jest to zdecydowanie dla mnie :)

poniedziałek, 09 sierpnia 2010, ka-milla

Polecane wpisy

Komentarze
ine-zzz
2010/08/10 14:03:52
Kobiety często same są sobie winne, przynajmniej w naszych czasach. Nie potrafią walczyć o swoje, często czują się gorsze i zakompleksione, nie potrafią dostrzec i wyeksponować swoich zalet i dobrowolnie usuwają się w cień. A kiedy im wygodnie, zasłaniają się swoją delikatną kobiecą naturą. Jeszcze długo będziemy na drugim miejscu...
Pocieszmy się w XIX w. kobiety faktycznie miały gorzej...

Pozdrawiam