I have always imagined that paradise will be a kind of library. - Jorge Luis Borges
Liczniki
Blog > Komentarze do wpisu
"Śniadanie u Tiffany

Śniadanie - plakatKsiążkę czyta się świetnie, płynnie. Daje ogromne pole do wyobraźni. Chociaż film również ma wiele mocnych stron - Nowy Jork, który uwielbiam, Audrey Hepburn, która jest moim ideałem elegancji i szczęśliwe zakończenie, które poprawia mi humor.

Trudno jest mi oddzielić obie historie - tą książkową od filmowej, bo nie są identyczne - film jest bardziej szczególowy, chociaż pomija kilka wątków z książki dodając swoje. Paul z obserwatora i cichego wielbiciela staje się kochankiem. Obie historie łączy Holly - niesamowita kobieta poszukująca ciepła, miłości, opieki. Nigdzie nie potrafi się zadomowić. Udaje niezależną, ale faktycznie jest wrażliwą, łatwowierną kobietką, którą łatwo zranić. Do tego ta jej skomplikowana filozofia - raz mówi, żeby nie kochać dzikich ludzi, bo ranią, albo że "lepiej patrzeć w niebo niż w nim mieszkać", udając przy tym bezwzględną, żeby po chwili powiedzieć:

"Gdybym mogła naprawdę znaleźć miejsce, gdzie czułabym się jak u Tiffany'ego, to kupiłabym sobie meble i dała temu kotu imię."

"Śniadanie u Tiffany'ego" to świetna historia na poprawę humoru, polecam (chociaż może nie wszystkim;)).

Śniadanie u Tiffany'ego

sobota, 13 marca 2010, ka-milla

Polecane wpisy

Komentarze
ekspresyjki
2010/03/14 21:35:27
Hmm, widziałam film, ale nie podobał mi się, sama nie wiem czemu. Może po książce nieco zmienię zdanie :)?
-
zielonyfiolet
2010/03/29 15:00:56
Też widziałam jedynie film, ale wg mnie był rewelacyjny. I ta Audrey!
Szkoda, że nie wzięłam się najpierw za książkę, ale chyba można i w tej kolejności? :)
Pozdrawiam