I have always imagined that paradise will be a kind of library. - Jorge Luis Borges
Liczniki
Blog > Komentarze do wpisu
"Imperium" Ryszard Kapuściński

Imperium

"Imperium" to kolejna już książka Kapuścińskiego na mojej liście i na pewno nie ostatnia. Skończyłam ją czytać zanim jeszcze dowiedziałam się o biografii autorstwa Artura Domasłowskiego i chciałabym, żeby tak pozostało, tzn. chyba wolałabym żeby ten problem nie zaistniał, chociaż kusi mnie, żeby przeczytać tą książkę. Kapuściński jest dla mnie nauczycielem, dzięki któremu zaczynam poznawać i rozumieć świat i chcę, żeby nim pozostał. Nie obchodzi mnie, ile miał kochanek i jakim był ojcem. O jego prokomunistycznych poglądach wiedziałam już wcześniej i akceptuję je, mimo, że nie potrafię zrozumieć. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że na pewno zmieniłabym o nim zdanie, gdybym dowiedziała się, że donosił na znajomych, albo że cierpieli przez niego ludzie. I dlatego boję się tej książki - nie chcę stracić nauczyciela.

Wracając do właściwego tematu tej notatni - Imperium" jest historią spotkań Kapuścińskiego ze Związkiem Radzieckim. Pierwsze z nich miało miejsce w 1939 roku (oczywiście Związek Radziecki występował wtedy pod inną nazwą). Wtedy Kapuściński jako mały chłopiec mieszkający w wielokulturowym Pińsku zetknął się po raz pierwszy z terrorem wojny i sowieckich żonierzy. Kolejne spotkania miały miejsce w latach 60-tych podczas jego podróży koleją transsyberyjską w głąb ZSRR. Zetknął się wtedy z przeróżnymi krajobrazami, ludźmi i narodami.

"Naród, który nie ma państwa, szuka ocalenia w symbolach. Ochrona symbolu jest dla niego tak ważna jak obrona granic. Kult symbolu staje się formą kultu ojczyzny"

To "imperium" jest kolorową mozaiką - kolorową, chociaż raczej nie wesołą.

Kolejna część "Imperium" to opowieści z dwuletniej podróży do upadającego już ZSRR. Kapuściński przemierzył wtedy niemal cały kraj - od wschodu nna zachód i z północy na południe (na ile to jest oczywiście możliwe, biorąc pod uwagę ogrom "imperium"). Dla mnie jest to fascynująca podróż do "innego świata" - przeraził mnie fakt, że w byłych łagrach funkcjonują teraz hotele robotnicze, a ludzie, żyjący w miastach jak Jakuck czy Workuta i pracujący w kopalniach nadal są tam uwięzieni - może nie za pomocą kolczastych drutów i żołnierzy, ale tak naprawdę niewiele się zmieniło.

"Tak w tym kraju wszystko jest jakoś pomyślane, ustawione, ułożone, że szary człowiek, cokolwiek by robił, w jakim by się znalazł położeniu, w jakich tarapatach i biedach - zawsze będzie mieć poczucie winy."

Kapuściński pokazując to, co zastał wyjaśnia też historie poszczególnych miejsc, szczególnie skomplikowaną sytuację mieszkańców Kaukazu i ich mentalność. Dzięki temu jakoś inaczej patrzę teraz na telewizyjne wiadomości dotyczące tych rejonów. Do głębi poruszyła mnie też historia głodu na Ukrainie. Dotychczas myślałam, że to Hitler był największym wojennym zbrodniarzem, ale teraz wiem, że w Stalinie miał godnego konkurenta do tego miana.

Zdziwiła mnie natomiast ostatnia część zatytułowana: "Ciąg dalszy trwa". Czytając ją miałam wrażenie, że została napisana trochę "na siłę", a może nawet "na zamówienie". Zawiera moim zdaniem zbyt wiele uogólnień dotyczących całego państwa i nawet świata oraz sporo prognoz - coś, czego u Kapuścińskiego jeszcze nie spotkałam.

Podsumowując muszę jednak powiedzieć, że "mój nauczyciel" po rza kolejny mnie nie zawiódł i z chęcią sięgnę po kolejną jego książkę, a nawet już sięgam - po pierwszą część "Lapidariów".

*Kapuściński, Ryszard (2008); "Imperium", Warszawa: Biblioteka Gazety Wyborczej.

piątek, 12 marca 2010, ka-milla

Polecane wpisy