I have always imagined that paradise will be a kind of library. - Jorge Luis Borges
Liczniki
Blog > Komentarze do wpisu
"Prawiek i inne czasy" Olga Tokarczuk

Prawiek

Każdy ma swój Prawiek, swoje centrum wszechświata, miejsce, które trwa mimo upływającego czasu, mimo wszystko. Prawiek to z jednej strony mała, biedna wioska, dla jego mieszkańców jest jednak centrum wszystkiego, pełen jest duchów przeszłości, dowodów na istnienie Boga i na jego nieistnienie.

"Bóg jest w każdym procesie. Bóg pulsuje w przemianach. Raz jest, raz jest go mniej, ale czasem nie ma go wcale. Bóg bowiem przejawia się nawet w tym, że go nie ma."

"Prawiek..." to piękna i mądra opowieść o ludziach, o Bogu, o naturze i gdzieś za tym wszystkim trochę też o Polsce. Napisana prostym, ale pięknym, poetyckim językiem, pełna nawiązań do Biblii i mitologii, przesiąknięta niewidzialną, ale wyraźnie wyczuwalną magią opowieść o wielu osobach, których losy przeplatając się ze sobą tworzą współgrającą jedność.

"Wyobrażanie sobie jest w gruncie rzeczy stwarzaniem, jest mostem pojednania między materią a duchem. Zwłaszcza gdy robi się to często i intensywnie. Wtedy obraz przekształca się w kroplę materii i włącza do przepływów życia. Czasem po drodze coś się w nim przekształci i zmienia. Wszystkie ludzkie pragnienia zatem, jeżeli są wystarczająco silne, spełniają się. Nie zawsze jednak do końca tak, jak się tego oczekiwało."

Bardzo spodobał mi się przede wszystkim styl narracji, autorka pokazuje nam bohaterów trochę z góry, nie angażuje się emocjonalnie, jakby byli pionkami w grze dziedzica Popielskiego, dzięki temu sam Prawiek staje się główną postacią, widzimy go jako całość.

"-Świat jest zły. Widziałeś to sam. Co to za Bóg, który stworzył taki świat? Albo sam jest zły, albo pozwala na zło. Albo mu się wszystko poplątało."

*Tokarczuk, O.; "Prawiek i inne czasy", Wyd. Ruta, 2000.

niedziela, 11 października 2009, ka-milla

Polecane wpisy

Komentarze
cedroo
2009/10/13 14:06:00
Mhm... A dla mnie ta książka przy całym swoim potencjale niebezpiecznie zachacza o banał, a ten prowadzi już do kiczu. Zresztą o Tokarczuk jako o polskiej siostrze Zafona pisałem w swoim czytelniczym manifeście. Dawno ją czytałem, ale pamiętam ogromny niedosyt i zawiedzenie się. Jako polska przeróbka Stu Lat Samotności mogła wypaść znacznie lepiej, ale też... fakt... mogło być gorzej. W pewnym momencie cały opisany stał się potwornie czarno biały, a bohaterowie coraz bardziej powierzchownie traktowani.
-
ka-milla
2009/10/13 23:13:15
ja bym tu Tokarczuk trochę broniła, pewnie dlatego, że przez "Sto lat..." przebrnęłam na siłę, a lektura "Prawieku" sprawiła mi sporą przyjemność, chociaż zgadzam się, że im bliżej końca tym mniej ciekawie
-
cedroo
2009/10/14 09:11:40
Powiem tak, że im bardziej było na początku tym więcej się po tej książce spodziewałem, im bliżej końca tym moje rozczarowanie wzrastało;

Naprawdę przez Sto lat... przebrnęłaś na siłę??? Jak to możliwe ;-)
-
ka-milla
2009/10/14 21:30:44
Sto lat... czytałam już kilka lat temu, jakoś do mnie nie dotarło, pod koniec pogubiłam się w imionach i nazwiskach i się zniechęciłam, chociaż ogólnie atmosfera tej książki mnie ujęła, stąd pewnie spodobał mi się prawiek, bardziej polski i mniej skomplikowany