I have always imagined that paradise will be a kind of library. - Jorge Luis Borges
Liczniki
Blog > Komentarze do wpisu
"Podróż Bena" Doris Lessing

Podróż BenaKsiążeczka ta to kontynuacja „Piątego dziecka”. Jej głównym bohaterem jest Ben, który po opuszczeniu rodzinnego domu szuka swojego miejsca w świecie. Jeszcze po przeczytaniu pierwszych 2-3 stron miałam nadzieję, że znajdę w „Podróży Bena” to, czego brakowało mi w pierwszej części – wglądu w jego uczucia, spodziewałam się, że tym razem dowiem się jak Ben postrzega świat. Niestety, już po kilku stronach straciłam złudzenia. Dorosłe życie Bena to splot jakiś bardzo dziwnych wydarzeń i okoliczności. Pojawia się całe mnóstwo dziwnych postaci, które niewiele wnoszą. Ben spotyka na swojej drodze wiele dobrych osób, które pomagają, mimo to, świat nadal jest dla niego okrutny. Ludzie wykorzystują jego naiwność, prostotę, nieznajomość świata. Ben na przekór wszystkiemu uparcie szuka miłości i akceptacji. Okazuje się, że posiada duszę i gdzieś w głębi, pod osłoną mięśni, jest bardzo wrażliwym człowiekiem.

„Ludzie to przychodzili, to znów odchodzili, albo po prostu siedzieli przy stolikach, jak w innych miejscach gdzie bywał Ben, i zaintrygowani zerkali na chłopaka. Najpierw rzucali ukradkowe spojrzenie, czuli, że coś jest nie w porządku, w ich umysłach rodziły się pytania. Drugie spojrzenie było dłuższe – no, zwyczajny duży mężczyzna, nie ma nic złego w tym, że ktoś jest duży i muskularny, – ale te ramiona, mówcie, co chcecie, ale takie ramiona… Odwracali się i zerkali na Bena po raz trzeci, szybko, ukradkiem. Tak ma muskuły, ale nie grzeszy urodą. I wreszcie ostatnie spojrzenie wprost, jakby dziwny wygląd chłopaka usprawiedliwiał ich brak delikatności. Co to jest? Na co ja patrzę?”*

Podsumowując muszę stwierdzić, że książka poważnie mnie rozczarowała. Brakuje jej tego „czegoś”, czego nie potrafię nazwać. Językowo nie różni się ona od „Piątego dziecka”, nie ma natomiast, w odróżnieniu do pierwszej części, nic ważnego do przekazania.

* Lessing D.; "Podróż Bena", Warszawa 2005, str. 85.

poniedziałek, 07 września 2009, ka-milla

Polecane wpisy