I have always imagined that paradise will be a kind of library. - Jorge Luis Borges
Liczniki
Blog > Komentarze do wpisu
"Lolita" Vladimir Nabokov

Lolita, NabokovNie jest łatwo pisać o tej książce. Z jednej strony faktycznie kontrowersyjna historia romansu dorosłego mężczyzny i czternastoletniej dziewczynki, całe wyrachowanie z jakim próbował się do niej zbliżyć, a później zatrzymać ją jak najdłużej przy sobie, psując ją przy tym i jak ona sama twierdzi "łamiąc jej dzieciństwo". Z drugiej strony książkę broni genialnie skonstruowana, złożona postać Humberta i ironiczno-sarkastyczny styl, jaki Nabokov wkłada w jego usta.

"Otóż dla mojej Lolity w trakcie naszego nietuzinkowego i bestialskiego pożycia stopniowo stało się oczywiste, że nawet najnędzniejsze życie rodzinne ma większą wartość niż ta parodia kazirodztwa, która na dłuższą metę była najlepszym, co mogłem jej ofiarować."

Obiektywnie rzecz biorąc Humbert zasługuje na najsroższą karę, ciekawe jest jednak to, że świadomie się tej karze poddaje. Szalona miłość do Lolity prowadzi go ostatecznie do klęski i nie ważne jak byśmy potępiali jego czyny i tak gdzieś w głębi będziemy go żałować. Przez cały czas czytając "Lolitę" uderzał mnie jego egoizm i obojętność, i chociaż wiem, że cała ta jego miłość do Lolity była powodowana jedynie chęcią zaspokojenia własnych chorych potrzeb, to desperacja z jaką temu ulega, trochę mnie wzruszyła.

Ogromną zaletą książki są niezliczone odniesienia do światowej literatury, od biblii po Dostojewskiego, zawiera ona elementy pamiętnika, psychoanalizy, powieści drogi, kryminału... można by wymieniać jeszcze długo. Dla mnie główną jej zaletą, jest to, że nie da się jej w żaden sposób zaszufladkować, skategoryzować. Można rozumieć ją na wiele sposobów, jako opowieść o miłości, jako alegorię zwrotu w kulturze od wykształconej, elokwentnej Europy do kiczowatej, popkulturowej Ameryki, reprezentowanych przez dwójkę głównych bohaterów - "Uwiedzenie starej Europy przez młodą Amerykę", jako smutne rozliczenie się z przeszłością...

I jeszcze jeden plus - słownictwo. Sięgając po "Lolitę" bałam się, że znajdę w niej albo wulgaryzmy, albo jakieś dziwne ginekologiczne nazewnictwo, jak to ma miejsce u wielu "sławnych i poczytnych pisarzy", na szczęście w "Lolicie" mamy do czynienia z naprawdę dobrym językiem, wyszukanymi, burzącymi stereotypy połączeniami, które wyrażają dokładnie to, co wyrazić powinny.

*Nabokov, V.; "Lolita", Muza, Warszawa 2007.

wtorek, 29 września 2009, ka-milla

Polecane wpisy

Komentarze
2009/09/30 10:40:17
Wspaniale. Czekam na dalsze wpisy z recenzjami.
-
kumberburg
2010/04/20 21:40:33
interpretacja z wysoką europą i niską ameryką jest twoja, czy gdzieś ją znalazłeś? (jeżeli to 2gie to gdzie?). z góry dzięki za odpowiedź! pozdrawiam:)
-
ka-milla
2010/04/20 22:25:14
dziś już nie bardzo to pamiętam, ale wydaje mi się, że cytat, który podałam w notce wzięłam z książki - jeśli nie z samej treści powieści to z posłowia lub epilogu. Korzystałam z wydania wydawnictwa Muza. Przepraszam, że tylko tyle. Pozdrawiam:)
-
kumberburg
2010/04/22 22:13:43
to jest cholernie dziwne i przewrotne odczytanie, bo z jednej strony samo się narzuca, jako oczywiste, pasujące itd, ale z drugiej totalnie rozgrzesza HH (ta zła, płytka i zdemoralizowana ameryka).