I have always imagined that paradise will be a kind of library. - Jorge Luis Borges
Liczniki
Blog > Komentarze do wpisu
"Pamiętnik przetrwania" Doris Lessing

Pamiętnik przetrwania D. Lessing

Jest to moje pierwsze spotkanie z tą pisarką, zupełnie przypadkowe - książkę kupiłam na wyprzedaży w likwidowanej księgarni. (Niestety tu gdzie mieszkam likwiduje się księgarnie.) Oczywiście wrażenie zrobiła na mnie Nagroda Nobla się skusiłam i chyba skuszę się na Lessing jeszcze nie raz.

Akcja powieści nie jest może wartka, ale nie o to tu chodzi. Narratorką jest starsza, samotna kobieta, której przyszło żyć w dość dziwnych czasach. Przeżyła ona upadek cywilizacji i obserwuje teraz stopniowy rozkład społeczeństwa, upadek wszelkich wartości oraz cofanie się ludzkości w rozwoju. Nie wiemy, co jest przyczyną tego kryzysu. Narratorka mówi o niej tak:

"No dobrze, ale czym "to" jest? Z pewnością zawsze istnieli ludzie, którzy w czasach kryzysu mówili o "tym" w dokładnie taki sposób, "to", bowiem staje się widoczne w czasach kryzysu, a wobec siły "tego" niknie nasza zarozumiałość. "To" jest siłą, mocą przybierającą postać trzęsienia ziemi, nadchodzącej komety, której fatalny wpływ narasta noc za nocą, wszelką myśl unicestwiając strachem - "to" może być, bywa zarazą, wojną, zmianą klimatu, tyranią miażdżącą ludzkie umysły, dzikością religii"

"Zapewne "to" było w ciągu dziejów przede wszystkim świadomością, że coś się kończy"

Ten nowy świat widzimy oczami narratorki, która zza firanki obserwuje wydarzenia wkoło. Pewnego dnia jej opiece powierzona zostaje mała dziewczynka, Emily. I tu zaczyna się kolejny wątek książki - opowieść o dojrzewaniu, stopniowym przejmowaniu odpowiedzialności za siebie i za innych. Początkowo to narratorka dba o Emily i jej pupila, ni to kota, ni psa, Hugona. Wyrasta ona jednak szybko i przejmuje rolę opiekuna nie tylko "domu", ale również "plemienia" złożonego z opuszczonych dzieci. Ten wątek "Pamiętnika..." najbardziej przypadł mi do gustu. Narratorka z dystansem przygląda się i opisuje to, co dzieje się z Emily, mówi o jej miłości do przywódcy gangu Geralda, smutkach, problemach. Jej bagaż doświadczeń pozwala jej na wypowiadanie ważnych słów o życiu:

"Słuchając nie mogłam nie skłonić głowy przed tą otchłanną wymową płaczu w wykonaniu dojrzałej kobiety. Kto jeszcze umie tak płakać? Na pewno nie stara kobieta. Łzy starości są żałosne, nieszczęśliwe, nie ma nic gorszego od nich. One jednak nie domagają się sprawiedliwości, zbyt wiele się nauczyły, nie ma w nich przepastnego wymiaru upływającej krwi. Dziecko potrafi płakać, jak gdyby przypadło mu w udziale całe cierpienie samotności wszechświata - ale w centrum płaczu kobiety nie stoi ból, nie, jest to ostateczna akceptacja zła."

I mimo, że nie ma między nimi na pozór bliskiej więzi, stara się ją jak najlepiej poznać. W zrozumieniu tego, kim jest Emily pomagają jej wyprawy na drugą stronę ściany. Jest to nieco fantastyczny motyw w tej powieści, stanowi dla narratorki odskocznię od tego, co ją otacza. Przenosi się do świata marzeń, wędruje przez niezliczone pokoje, obserwuje dzieciństwo Emily, jej nieczułych, nierozumiejących córki rodziców.

Na pewno nie jest to prosta powieść i zdaję sobie sprawę z tego, że nie do końca ją zrozumiałam. Poszczególne płaszczyzny przeplatają się, autorka wprowadza wiele symboli, co może utrudniać odczytanie niektórych znaczeń. Autorka porusza wiele istotnych tematów, miłość, samotność, bezradność, opuszczenie, pyta nas też, na ile jesteśmy w stanie przystosować się do zmieniającego się otoczenia. Poddaje w wątpliwość takie wartości jak kultura, społeczeństwo, władza. Dużym plusem jest dla mnie sposób, w jaki narratorka snuje swoją opowieść, robi to płynnie, chociaż często zmienia rytm opowiadania, co sprawia wrażenie, jakby słuchało się odległych wspomnień starszej osoby.

środa, 26 sierpnia 2009, ka-milla

Polecane wpisy